Powidoki Maison de Sante

W najdalszej części Maison de Sante jest stary ogród, drzewa są tam martwe, choć ciągle oddychają naszym przerażeniem, pod wysokim murem , wśród kamieni wyrastają modlitwy do nieistniejących bogów i chwasty bezsilności. Przychodzę tam codziennie, siadam przy wyschniętym strumieniu, czekam z nadzieją, że przyjdziesz i zaczerpniesz wody a wszystko ożyje
–  Darko de Cades  (Dziennik obserwacji)
Muzyka: Peter Gundry – The Shadows Hymn
https://youtu.be/t33FzG2BDB4

 

 

 

Stanąć na progu ciszy kamienia w bezlistną pustkę się zasłuchać jeszcze się łudząc że ta noc kiedyś minie
– Darko de Cades (Dziennik obserwacji)

 

 

 

 

 

 

Zapytał mnie, czy to prawda, że łazienki w Maison de Sante wyglądają tak jak opisałem w Dzienniku. Popatrzyłem w jego oczy, szukając odpowiedzi, lecz popękane lustro nie gwarantowało żadnej odpowiedzi. Pokazał mi zdjęcie, które ktoś podobno kiedyś tam zrobił, Popatrzyłem. To możliwe, odpowiedziałem, było tam tyle zamkniętych pokoi, tyle łazienek z wylewającą się zewsząd wodą, nie wiem, nie pamiętam. Choć może … tak

– Darko de Cades (Dziennik obserwacji)

 

 

W więzieniu umysłu wszyscy cierpimy na somnabulizm – Darko de Cades (Dziennik obserwacji)

 

 

 

W czasach swojej świetności, jedną ze stosowanych kuracji w Maison de Sante była witrażoterapia. Niemal w każdym oknie znajdowało się szkło opalizowane w przeróżnych kształtach i kolorach. Nadzór nad odpowiednim doborem motywów i znaczeniem w oddziaływaniu na zmysły został powierzony jednemu z długoletnich pacjentów niejakiemu Louisowi Comfort Tiffany, który wprowadził także nową, trwalszą i bardziej finezyjną, technikę łączenia szkieł witrażowych – przez owijanie elementów folią miedzianą i lutowanie cyną. W słoneczne dni, gdy promienie zaglądały do wnętrza Maison de Sante od każdej strony świata, ustawialiśmy się przed witrażami i chłonęliśmy te magiczne pejzaże, nasycając się nimi w dawkach odpowiednich a przepisanych przez Doktora Tarr i Profesora Fethera.

Witraże w zapatrzeniu
wymalowane w pragnieniu
łamią płaszczyzny światła
odsuwając głęboko cień od zachwytów
jeżeli przydarzy nam się kamień
i strąci kolorowe szkiełka
czym będziemy się karmić
porażeni łuszczącą się ścianą więzienia

– Darko de Cades (Dziennik obserwacji)

 

 

 

był tam
bez prawa
spojrzenia w niebo
był tam
bez słowa
w czarnym telefonie
był tam
z nieobecnym spojrzeniem
w moich oczach

ściana cierpliwa
niczym strona dziennika
ściana obojętna
niczym niewysłany list

był tam
każdego dnia
jedno słowa
pochyłym pismem
inkaustem z siebie

ściana bez prawa wyjścia
dawno pisana
ściana między nami
wczoraj wyrosła

dzisiaj dopiero
płomykiem znicza
zburzona

–  Darko de Cades (Dziennik obserwacji)

 

W celach odosobnienia często toczymy teologiczne dysputy z żywymi czy martwymi bogami, ilekroć patrzę w zakratowane okno i blask bijący w oczy, wiem że nie ma bogów cudzych przed Bogiem Ra

Darko de Cades (Dziennik obserwacji)

 

Pod murem
Berlina
naszych klęsk
wieczorów plecionych
drutem kolczastym
światłem na wskroś
zimnych reflektorów

dnia ostatecznego sądu
w minucie ciszy
dźwięczącej desperacją
pierwszych zapomnianych spojrzeń

chwyciliśmy
w dłoni dłoń
siebie schowaliśmy
przed plutonem
karabinów

nie strzelajcie
do rannych gołębi
one się wzbiją
nie strzelajcie
do zżółkłych źdźbeł trawy
odrosną
nie strzelajcie
w pierwszy promień świtu

–  Darko de Cades (Dziennik obserwacji)

 

Niewyraźnym było tam być, niewyraźnym stawało się oczekiwanie by wyjść – Darko de Cades (Dziennik obserwacji)

 

 

 

W milczeniu zegara
próbujemy pojąć
teorię względności czasu
Darko de Cades (Dziennik obserwacji)

 

powietrze
chłodny zapach poranka
namiastką życia
gdy kraty otaczają umysł
Darko de Cades (Dziennik obserwacji)

“Jest to mimo wszystko pokój z oknem” napisała tamtego lata Emilii z miasteczka Amherst na ścianie swojej duszy – Darko de Cades  (Dziennik obserwacji)

 

 

– Panie de Cades, czy Pan myśli, że jak dzień obłąkanych, to już Panu wolno taki romantyzm uprawiać? Te Pańskie uniesienia, Pańskie achy i ochy, Pańskie cierpienia werterowskie, kogo to w ogóle dzisiaj obchodzi. No widzi Pan, cisza i spokój, nikt nawet nie zauważył tego zdjęcia. Ja wiem , ja zrobię Panu jutro pyszną lobotomie umysłu i serca, od razu będzie Pan zdrowszy – rzekł stojący za mną doktor Tarr, przebrany za wielkie bijące serce wyrwane właśnie z klatki piersiowej jakiegoś zakochanego
Darko de Cades  (Dziennik obserwacji)

 

 

wiosną ptaki wrócą
nieświadome
będą żyć

Darko de Cades  (Dziennik obserwacji)

 

 

 

 

Żeliwnym makiem
żeliwną trawą
winy grona
kute we mnie

na Ogrodowej pod numerem 2
mam ścieżkę
butwiejący krzyż
zapisany kamień

ach jesień
liście spadły
i kroki twoje
już śniegiem

nie zauważyłem

Darko de Cades (Dziennik obserwacji)

 

kto tu przyszedł
drzewo zasadzał w prochu i popiele
ci na zewnątrz mówili – patrzcie jaka żyzna jest ziemia w Maison de Sante i podziwiali owoce naszych grzechów nie rozumiejąc szumu wiatru
lecz my spleceni konarami snów
mogliśmy tylko o sobie marzyć.
Darko de Cades (Dziennik obserwacji)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.