TRANSMISSION- BLOG

Transmission 51

Dobry wieczór Pensjonariusze i Mieszkańcy Maison de Sante.

Przemysław Gintrowski – “Karzeł” ( youtube)

Karzeł dobiegł końca, przestałem kręcić korbą patefonu, wyprostowałem plecy, czyniąc się na powrót wyższym od pożółkłej tuby twórczo dźwiękowej wystawionej w oknie na znalezionym gdzieś taborecie. Przesunąłem palcami po ostatnich nutach ulatujących w ciemność nocy. Zaskrzypiały chłodem. Maison de Sante pode mną, pod ostatnim piętrem spalonej wieży Notre Dame spało, powodując bezsenność w moim śnie. Sen w śnie, tak to określił Doktor Tarr. Nie sądzę, wszak doświadczam tej rzeczywistości namacalnie z intensywnością wręcz maniakalną.

– Nie masz pojęcia, jak ja czasem cierpię, zupełnie bez wyraźnego powodu.- słowami Atanazego Bazakbala odezwał się Karzeł odkładając na kant stołu “Pożegnanie jesieni” – Co bym dał, aby być z czystym sumieniem homoseksualistą, artystą, kokainistą – w ogóle jakimś “istą”, wszystko jedno jakim – nawet sportsmenom zazdroszcze manii sportowej. A jestem tylko skomplikowanym umetafizycznionym masochistą.*

Tej księgi do końca już czytać nie muszę
Choć większa ode mnie i ledwo w połowie
Ogromne oburącz przewracam arkusze –
Ostatnią stronicę bez trudu dopowiem.
By przyszłość dokładnie przewidzieć, wystarczy
Znad kart podnieść wzrok i popatrzeć wam w twarze.
Nic dla was nie musi oznaczać mój starczy
Wzrok z twarzy od dziecka zmarszczonej
– Jam karzeł.
Gnom zły i złośliwy, świat widzę ponuro,
Bom czarno ubrany, wzrost – pożal się Boże!
Ja czytać nie muszę – ja czuję to skórą,
Co dziś źle się toczy – potoczy się gorzej!
Nie mnie korzyść z waszych uczt, rzezi i bojów.
Najwyżej sos chlapnie lub krew po stronicy.
Mrowiska pól i bitew i dworskich pokojów
Za pokarm spokojnej posłużą źrenicy.
Tej księgi do końca już czytać nie muszę.
Zginiemy, a nasze pałace się zwalą.
Dojrzyjcie wśród cieni skarlałą mą duszę –
Jak mnie niepozornych nie żegna się z żalem“**

Zapatrzyłem się w mego rozmówcę w lustrze, wszak mikrofon w tym dziwnym radio  przyjmie wszystko. Każdą tabletkę i każdą diagnozę. Gorzej z realizacją recepty. gdy charakter pisma Doktorów na niej wskazuje na dobrze skrywany obłęd. Ale co się dziwić wszak wciąż przebywamy w Maison de Sante a Doktor Tarr i Profesor Fether  trzymają klucze do systemu.

Czy ta dzisiejsza audycja miała jakiś sens? Nie, nie sądzę.

                                                                             – Darko de Cades ( Dziennik obserwacji)

 

  • * tekst z powieści Stanisława Ignacego Witkiewicza ( Witkacy) pt: “Pożegnanie jesieni” – przy użyciu słowomieszalnika lekko przemieniony
  • ** Jacek Kaczmarski – “Karzeł”/ piosenka Przemysław Gintrowski  z płyty patefonowej pt: “Raport z oblężonego miasta”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.