TRANSMISSION- BLOG

transmission 40

Patrzę ze swego punktu widokowego, jeszcze nie murem zastawionego. Krajobraz  rozpościera się krzykiem moim. Nie, nawet nie krzykiem, SKOWYTEM. Allenie, Twój poemat świdruje mi umysł od lat. Jakże trafnie opisałeś rzeczywistość nie pozostawiając miejsca na błąd w rozumowaniu, czy choćby źdźbło trawy dla buszujących w zbożu. Pozwól, że wpisze Ciebie do Przyjaciół Maison de Sante, tego miejsca odosobnienia i szaleństwa pożerającego duszę. https://darkodecades.pl/przyjaciele-z-maison-de-sante/

Także patrzę, obserwuję. Nie wiem, czy dobrze, czy słusznie dostrzegam. Ale mam wrażenie, przejmujące do kości, iż  ten człowiek ogólny, masowy,  byt społeczny, trybik narodowo-religijny w swym zapatrzeniu w siebie, w swojej masie jest niczym niepohamowanym wirusem. Rozprzestrzenia się i niszczy. Nieustająca wojna jest jego naturą.

Ta religia, ten naród, ten moloch napawają mnie przerażeniem.

 

Człowiek masowy

mówi że mówi
patrzy nie widzi
zdaniem złudnie odrębnym wzbudza och
czasem ach
siada na tronie w koronie
głowa oparta o pięść
gdyż
myśli że myśli

i jest w tym władaniu
jedynie
wycinanką kolorową

propagandą
siebie

i jeszcze jeden tekst jaki wyskrobałem łyżką na murze Maison de Sante po wizycie w ludzkiej ubojni

Ciała
rzeźnią zduszone
strach w kolejce
przeczuwa boga milczenie
elektryczność brzęczy łagodnie
sterylna biel glazury
zakrwawia się tłumnie

mięso człowiecze

McDonald’s
opłatek do ust

jeżeli jestem jeszcze niewystarczająco niestrawny, to dodam iż:

Moja tragikomiczna izolacja
zawsze w niej będę
pod twarzą schowany
krawatem jedynie słusznym ściśnięty
na sznurkach tłumu drgający

Gepetto , ojcze ! – krzyczę błagalnie

nie kłam! – słyszę oskarżenie

nie będzie inaczej! – krzyczę rezygnacją

jutro
będą się śmiać
przeklinać
palcem wytykać

pojutrze
w nowym Birkenau spalą

i nie będzie inaczej

Dziękuję za uwagę

Dobranoc

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.