DZIENNIK OBSERWACJI

Transmission 37

Człowiek niosący przez miasto trumnę wyrwaną obojętności zimnej ziemi, zapytał mnie o drogę.

ON ZAPYTAŁ MNIE O DROGĘ.

Odpowiedziałem uprzejmie NIE ZNAM i rozłożyłem bezsilnie ramiona albowiem kroki moje podążały WCIĄŻ wstęgą Mobiusa. Zdziwił się ów, widząc wschody i zachody słońca na moich nadgarstkach splątanych psychotropowo.
– JA CHCIAŁEM TYLKO DOJŚĆ i odpocząć – krzyknął jakby ostatkiem siebie w brudzie sławy cmentarnej mu pozostawionej – A ty … ?
Usiadł ciężarem peleryny na wieku, dwa razy pięść spadła na deskę wyheblowaną, dwa razy MILCZENIE głuche i ślepe. Jeszcze raz PIĘŚĆ i nicości milczenie.
Zastałem się nad nim, nie wiedząc czy mnie pyta, czy zawartość domniemaną.
– PUSTA? – głową wskazałem.
– PEŁNA, aż się wylewa gdy zamykam oczy.
– Jak to? – zapytałem mimo siebie.
Podniósł powieki, przekrwione białka bezsennością, KOSZMAR – odpowiedziały jego źrenice coraz szersze. Skóra naciągnięta przezroczyście uwidoczniła równe rzędy krzeseł w ciemnej sali kinowej wypełnione popcornem OCZEKIWANIA. Krzesła zaklaskały stykiem podniecenia siedzisk i oparć: JESZCZE, JESZCZE. Wąskie usta człowieka wzdrygnęły się pamięcią odgrywanych scen. Język przedarłszy się przez sztuczne kły zazgrzytał łańcuchem pierwszej roli. Rok 1931 odgrywany do śmierci – rozwarstwił słowa nim głowa bezsilnie opadła w wysoki kołnierz czerni.
Ujęła mnie jego historia, taka prawdziwa, nim HALUCYNACJE MORFICZNE oplotły mnie intensywnie wierszami.
Tu na wzgórzu, w korytarzach zawiłych Maison de Sante odgrywamy narzucone nam role tańcząc na własnych sznurkach.

 

Pamięci  Beli Lugosi  naszego  przyjaciela z pokoju dwudziestego  ( 20.10.1885 – 16.08.1956)                                                                                                                                                                                            – Darko de Cades ( Dziennik obserwacji)

 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.