• TRANSMISSION- BLOG

    transmission 57 – Nicolas Bruno

    Myliłby się ten, któremu by się zdało, że rozmawiam tylko ze zmarłymi. Korytarze Maison de Sante, duszne i wilgotne, zapełnione są również żywymi. Przynajmniej tak twierdzą. Codziennie rano, latarnik podkłada ogień świtu pod zaciśnięte powieki nasze. a my wpadamy w coś, co Doktor Tarr nazywa paraliżem sennym. (Paraliż senny – stan występujący podczas zasypiania lub rzadziej podczas przejścia ze snu do czuwania, objawiający się porażeniem mięśni (katapleksja) przy jednoczesnym zachowaniu pełnej świadomości. Osoba doświadczająca paraliżu przysennego ma wrażenie ogarniającej niemocy, nie jest w stanie wykonać żadnych ruchów ani mówić. Zjawisku temu towarzyszą zazwyczaj bardzo nieprzyjemne doznania psychiczne, takie jak wrażenie ogłuszającego dudnienia lub dzwonienia w uszach, bezwładnego spadania, wykręcania ciała,…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 56 – Halina Poświatowska

    Zapalam świeczkę w dniu urodzin Poetki, żyjącej w cieniu śmierci, gdyż pozostawiła po sobie smugę światła. Jedna świeczka wystarczy, gdyż blask … tak ten blask, zapłonął dla mnie w jakiejś wówczas przedziwnej awangardzie do  kaskaderów literatury, poetów przeklętych, muzyków podążających zimno falową ścieżką autodestrukcji a zapełniających swoją ulotną obecnością korytarze Maison de Sante. Spotkałem Halinę, mojego dzisiejszego niezwykłego gościa, dawno temu. W czasach i w środowisku o ograniczonej niemalże do zera zdolności do absorpcji światów zawartych w poezji, natomiast silnie nastawionego negatywnie na wszelką odmienność. (Nawet do Towarzysza J.Z szukającego usilnie kogoś z kim mógłby podyskutować na temat korzyści wynikających z poglądów Fryderyka Nietzsche).  Więc było to spotkanie w głębokim…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 55

    W Maison de Sante obserwujemy siebie i siebie na wzajem. Wszak każdy z nas dzierży w dłoniach swój “Dziennik obserwacji”. Mówią, że w naszym dziwnym świecie czcigodni doktorzy, siostry w białych habitach pełne skromności, ogrodnik i księgowy zostali chwilowo zagubieni. Nikt nie wie, a może nie chce wiedzieć gdzie się podziali. Psychodeliczny Boże dziękujemy ci za rozsypane w korytarzach tabletki oraz System Profesora Fether i  Doktora Tarr. Edgarze Allanie, mój Przyjacielu, pysznie to wymyśliłeś. -Więc tak, Panie Doktorze Tarr – zwróciłem się do dość wysokiego  cienia wpatrującego się we mnie jakoś natarczywie z pozycji fotela przysuniętego do kozetki  – rozmawialiśmy o pewnym napięciu cząsteczkowym we mnie. Niosę w sobie przerażenie…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 50

    Mówią mi, że od paru tygodni jakiś szaleniec, podobny do mnie, przy pomocy kinematografu objazdowego i przypadkowych ścian kamienic czynszowych wyświetla  projekcje swojej duszy. Są tacy, co na Boga martwego, są skłonni przysiąc, że on to ja, a ja to on, znaczy ten szaleniec.  Taka przysięga to poważna  sprawa, podobno,  więc może … siedząc tu, na dzwonnicy spalonej Notre Dame w otoczeniu aparatury nadawczej Marconiego, dokonałem nie świadom tego, jakiejś postnatalnej neurogenezy. Doktor Tarr, po wysłuchaniu z uwagą moich słów w tym temacie, zalecił ciaśniejsze związanie się kaftanem bezpieczeństwa. Żartowniś – pomyślałem, czyniąc jeszcze jeden supełek na wszelki wypadek. Bo przecież wypadki chodzą po ludziach. Z drugiej strony, czy ten…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 49 – “Edward”

    W krzywe sosny na pagórkach bije wiatr Smutno krzywym sosnom Taki wieczór choć rano nikt nie śpiewa choć rano idą chmury nisko drogą choć rano… Gdzie jesteś ty słoneczko Nie widzę ja ciebie ni pod strzechą ni na niebie ani wody wielkiej nie widzę tylko noc choć rano… Krzywe sosny na pagórkach rozdarł wiatr W krzywych sosnach płacze ktoś* – Edwardzie, Edwardzie – spojrzałem na mojego rozmówcę odstawiając wysuszoną, wyciśniętą do granic zatracenia szklankę. Litrowa butelka bimbru od Potęgowej zachwiała się opisując tym prostym gestem nasz stan. – Na zdrowie – przechylił, walnął o stół by powtórzyć flaszki taniec , by po chwili dodać I jeżeli spontaniczna to rzecz I…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 47 – “Emily”

    “Susan do trumny ubrała ciało zmarłej przyjaciółki we flanelową suknię, układając również kwiaty: cypripedium i fiołki przy szyi jako symbole wierności, a dwa kwiaty heliotropu na rękach jako symbol poświęcenia. Napisała też nekrolog-wspomnienie zmarłej, które najpierw ukazało się 18 maja 1886 w „Springfield Republican”” “Zgodnie z wolą poetki, jej biała trumna nie była wieziona, ale niesiona przez łąkę pełną jaskrów aż na lokalny cmentarz West Cemetery przy Triangle Street”   – O Emily, Emily. Zagubiona w czasie Emily Dickinson.   Czułam — przez Mózg przechodził Pogrzeb — Minuta po minucie Kondukt szedł — szedł — i deptał we mnie Butami zdolność czucia —   – Pamiętasz, w maju spotkaliśmy się…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 46

    W dniu 23 listopada roku nam miłościwie panującym, po tym jak nasz karawan zaprzęgnięty w cztery kare szkapy mijał  krzyże jasnogórskie, co by na wieczór w podziemiach krakowskich z bratnimi duszami przy szklance sznapsa zasiąść, otrzymaliśmy wiadomość, iż kurier w liberii Towarzystwa Pocztowego dostarczył długo oczekiwaną  przesyłkę. To przydługie zdanie nie jest początkiem podróży, którą Doktor Tarr w przebłysku swego  geniuszu nazwał terapią “wyjścia z cienia”. To raczej kropka w monologu szaleństwa, jedna z wielu, podsumowanie być może pewnego etapu. Początek sięga spojrzeniem w trzy lata wstecz, gdy bardziej z ciekawości, a może z podszeptu drzemiącej od zawsze podświadomości otworzyłem drzwi do “Ciemnej Strony Sztuki – Dark Side of Art.”…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 44

    Maison … Maison de Sante słyszysz mnie? – Idę  przygnieciony do czarnoziemu aparaturą nadawczą Marconiego wyrwaną ze ściany, kable ciągną się za mną nasączając kałuże elektrycznością, srebrny mikrofon przy ustach drży w chłodzie, wysoka antena strofuje mijane konary powyginanych drzew. Mój głos w ciszy nagrobnych alei, liści martwych, pod butami błota żyznej ziemi. Wszedłem przez cmentarną bramę, nad którą Chrystus rozłożył bezradnie ramiona. Nie ma jeszcze płomyków na grobach i ściętych kwiatów. – Maison de Sante słyszysz mnie? – zapytałem cisze. Kto z was kopie mój grób? głęboki na dwa metry – jak bym miał powstać gdy padnę wąski na metr – by nie rozpierała mnie radość wschodów słońca długi…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 43

    “Falami eteru opowiem sen wyśniony na jawie, choć Ty leżąc obok spuszczasz kurtynę zawstydzonych rzęs, nie przeczuwając nawet, że jesteś jedynym ocaleniem.”  Darko de Cades ( “Dziennik obserwacji” , rozdział V)     Splątanego dławiącym strachem zaplącz mnie inaczej zaplącz pensjonariuszki warkoczami błękitnymi oczami uśmiechnij się niewinnie widzę równo maszerujące tłumy flagi narodowego obłędu gapy szybujące coraz niżej guzik koszuli ramiączko spódniczka w szkocką kratę kiedy zaczną strzelać będę pisać tobą sen         zsunę białą koszulę w trawę wietrznie falującą przesunę po krawędzi rozświetlonej słońcem róży krople rosy uniesiesz wtedy zapach smakiem mi do ust                        …

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 42

    Cembrowinami studni bezdennej zapadam – zapadasz kręgi oraz dotykiem chłodniejsze szorują milczeniem – mów do mnie, mów dłonie plecy język starte o kamień – chwyć moją dłoń. łańcuch z kołowrotka złudzeń ciąży bezdennie bezdennie a woda miękka taka zimna … – Nie! It’s so cold in Alaska! – wdarły się we mnie usta z rzeki rwącej gdzieś przede mną przepływającej. Nade mną, nad topielcem sinym, usta rozchylone. A może usłyszałem … a może akt życia mi darowanego w jakimś oknie, drzwiach uchylnie czekających na powrót tego co wyszedł, co zgubił się w mieście malowanym iluzjami przez pragnienia tych co ukryci pod maskami w tańcu chocholim snują spękanych luster opowieści. Usłyszałem…