• TRANSMISJA

    Transmission 51

    Dobry wieczór Pensjonariusze i Mieszkańcy Maison de Sante. Przemysław Gintrowski – “Karzeł” ( youtube) Karzeł dobiegł końca, przestałem kręcić korbą patefonu, wyprostowałem plecy, czyniąc się na powrót wyższym od pożółkłej tuby twórczo dźwiękowej wystawionej w oknie na znalezionym gdzieś taborecie. Przesunąłem palcami po ostatnich nutach ulatujących w ciemność nocy. Zaskrzypiały chłodem. Maison de Sante pode mną, pod ostatnim piętrem spalonej wieży Notre Dame spało, powodując bezsenność w moim śnie. Sen w śnie, tak to określił Doktor Tarr. Nie sądzę, wszak doświadczam tej rzeczywistości namacalnie z intensywnością wręcz maniakalną. – Nie masz pojęcia, jak ja czasem cierpię, zupełnie bez wyraźnego powodu.- słowami Atanazego Bazakbala odezwał się Karzeł odkładając na kant stołu…

  • TRANSMISJA

    Transmission 41 -“Sylvia”

      – Wydaje mi się, że każdy przebywający w murach i na otwartych przestrzeniach Maison de Sante, pisze dziennik. Sylvia, którą tu spotkałem, pierwszy swój dziennik otrzymała od matki w 1941r, czyli jak miała dziewięć lat. Czy taki akt determinuje rozwój człowieka, określa jego życie? Tak, wiem Doktorze Tarr, Pan zaraz powie, że trzeba być tak czy siak zdrowo ogarniętym dementia praecox aby grzebać trupa swego pisząc dziennik i niechybnie Pan w dzikiej swej radości zacznie wypisywać takiemu delikwentowi receptę pełną złudnych tabletek na skrawku papieru kategorii trzeciej. Ale mnie mimo wszystko nurtuje wpływ tego konkretnego zdarzenia na psychiatrię wewnętrzno-ustrojową duszy. Pan wie, że ponad 30 lat temu, po raz…

  • TRANSMISJA

    Transmission 35

    Witajcie w godzinie niejasnej. Przed sobą trzymam kolejny fragment “Dziennika obserwacji”. Charakter pisma wątpliwy, chylący się w każdą stronę. Papier szary. Czym jest dziennik? Nie wiem. Pisany od dnia w którym przekroczyłem próg Maison de Sante. Pisany wciąż. Nawet teraz, gdy mówię do Was poprzez aparaturę Marconiego, wydaje mi się, że ktoś go pisze. Pisze mną. Widzi okno zżółkłe starością na dzwonnicy Notre Dame, które ja widzę, wchodzi schodami krętymi, którymi ja idę. Czy dzisiaj zejdzie ze mną w duszną ulicę, gdzie rzeka palt, surdutów, wyblakłych garniturów urzędniczych, strojów powabnych? Czy może napisze jakiś grafomański wiersz patrząc od trzech godzin w jakąś wyblakłą fotografie, a ja pomyślę, że to moje…

  • TRANSMISJA

    Transmission 33

    Chwila ulotnej rzeczywistości dopadła mnie. Palce zaciśnięte na mikrofonie, krzesło uwiera. Więc jestem tu, na wieży Notre Dame, gdzie aparatura radiowa Marconiego drwi ze mnie zielonym okiem. Przez okno zaszłe szybą brudną  obserwuję podchodzenie do lądowania olbrzymiego sterowca. Lśni w umierającym  słońcu zasłaniając pół bezbożnego nieba, drugą zapewne zostawiając dla mnie. Podejrzewam że wyląduje gdzieś za murami Maison de Sante. Opada, już liny cumownicze pochwycone. Rozpoznaję LZ 127 Graf Zeppelin wyprodukowany przez wytwórnię Luftschiffbau Zeppelin GmbH z Friedrichshafen. Dzieło geniuszu. Jutro się oderwiemy, jutro wzlecimy ponad ściany klatki schodowej nas ściskające. Ale to chyba tylko imaginacje         Gdyż istotne jest życie. Namacalne jak  czas gdy dłoń ,…

  • TRANSMISJA

    Transmission 25

    W Maison de Sante spotkałem onegdaj człowieka, mniejsze o jego imię, nazwisko, wypalony na skórze numer identyfikacyjny , wszak każdy je ma i nic nie znaczą. Być może był to któryś z przyjaciół tak tłumnie zasiedlających niekończące się żerdzie w pokojach odosobnienia. A może w tym człowieku była cząstka każdego z nas. W każdym razie, od taki niepozorny w czarnym wytartym  garniturku jednego z wielu zakładów pogrzebowych w mieście. Biała koszula, czarny krawat, czarne mokasyny po 2.40 rubla za sztukę. Od wielu lat zajmował się otwieraniem i zamykaniem trumien. Czasami rozkopując Matkę Ziemię na sześć stóp użyźniał jej dzieci: korzenie traw, drzew, kwiatów a one w wdzięczności uśmiechały się do…

  • TRANSMISJA

    Transmission 23

      Zamknięcia zatrzaśnięcia drzwiami przed twarzą w twarz bezsłowne milcząco krzyczące wyciągnęłam jeszcze ręce przetrącone gołębie kroki twoje wściekle depczące skrzydła moje za zamkniętymi zatrzaśniętymi drzwiami   Dobry wieczór mieszkańcy Maison de Sante. Kolejna transmisja z dachu świata, gdzie gołębie … Mieliście kiedyś wrażenie, ze istniejecie tylko w czyjejś głowie? Czy nie wydawało się Wam, że tak na prawdę to Was nie ma? Ten cały świat Maison de Sante, po tamtej ,  czy po tej stronie murów. Kończę powoli ostatnie strony trzeciego rozdziału “Dziennika obserwacji” i wiem coraz mniej, i rozumiem coraz mniej, choć czuję coraz więcej. Na ścianach kamienic, na ścianach poskręcanych korytarzy i w zakratowanych oknach widzę obrazy,…

  • TRANSMISJA

    Transmission 16

    Obudziłem się o 05.15, jak co dzień, choć nadzorcy fabryk ogłosili wolny dzień. Ciężko świtało, robotnicy za ścianami ciągnących się w nieskończoność komórek spali, a zasłony w moim pokoju mogły nosić pocałunków ślad. Kamienice i kamienne mury Maison de Sante wyciągały ramiona ku pierwszym promieniom słońca. Cisza otwierała się. Przeczytałem jeden czy dwa wiersze nocnych twarzy zapełniające kolejne strony księgi, dopisałem coś na marginesie kogoś, symboliką współczesnego języka polubiłem, może ktoś czekał na ten gest, może nie. Zapaliłem nieistniejącego papierosa, w sumie skręta wszystkich swoich myśli, bo myśli porankiem są żarzące, nim popiołem się nie staną.  Kartkę ściągnąłem ze stołu, tępy ołówek. Przypomniałem sobie jedno ze zdjęć przyczepionych przez Nicolasa…

  • TRANSMISJA

    Transmission 15

    Potencjometry bujają się wskazówkami. Lampki kontrolnie trzymają fale radiowe w napięciu. Zmierzcha, a ja wraz z Tobą, może również z Tobą i Tobą. Srebrna siatka mikrofonu, tryptyk okna w którego szybie odbija się moja twarz , co drży, migocze w blasku świecy stojącej na stole. Gramofon na koślawym taborecie z czarną tubą skierowaną w miasto, nad miasto. Igła rzeźbi dźwięki, zakręca je w statyczne obłoki nad ulicami, nad głowami. Sprawdzam okładkę czarnego krążka: “Pour oublier je dors”Mansfield tya. Pianino, skrzypce i kobiecy głos. Kiepsko sobie radzę z francuskim, zresztą jak z wieloma innymi rzeczami pełnymi realności, więc wyobrażam sobie tekst, czuję każdy dźwięk. Zawsze tak robiłem, wymyślone sceny do wymyślonego…

  • TRANSMISJA

    Transmission 13

    Wzniosłem się śmigłem, opadłem skrzydłem.   Inna rzeczywistość.   Daleka tak, odległa od murów otaczających, rdzewiejących krat, twarzy tłumnych   twarze Bruegela                                                  zużyte czarną ziemią odwracam od siebie by na Groote Markt błękit nieba malować w oczach dziewczyny z perłą potem jedziemy tramwajem brzeg morza północnie faluje podczas gdy ona przemawia do mnie wszystkimi językami świata   Ułożyłem powidoki w słońcu w ciąg bezprzyczynowo bezskutkowy. Powidoki zatrzymane na krawędzi oka niczym nasza tam obecność. Śmigło wirujące na dłoni, do ust unoszone, smak trawiastych pasów startowych, by…

  • TRANSMISJA

    Transmission 12

    Korytarze Maison de Sante mówią że wiosna. Bracia Wright w głębokim utajnieniu szepczą, że czas rozprostować skrzydła. Nie wiem czy to przypadek, ale większość tych szeptów słyszę koło siebie. Wczoraj nawet zebrałem się na odwagę i doskoczyłem do braci z wyciągniętą ręką przed siebie i palcami udającymi czterdziestkę piątkę – You talkin’ to me? – krzyknąłem głośno, aż Andy wypuścił z rąk kamerę terkoczącą przy kolejnej scenie ”Chelsea Girls” Popatrzyli tylko na mnie jak na wariata próbując właśnie wylądować z rozpostartymi ramionami, w ślizgu horyzontalnym na kocu po najdłuższym korytarzu naszego oddziału. Niestety moje przeczucia dzisiaj po 16.36 sprawdziły się. Jak zwykle po nie w czasie, mianowicie gdy szukałem kolejnej…