• TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 56 – Halina Poświatowska

    Zapalam świeczkę w dniu urodzin Poetki, żyjącej w cieniu śmierci, gdyż pozostawiła po sobie smugę światła. Jedna świeczka wystarczy, gdyż blask … tak ten blask, zapłonął dla mnie w jakiejś wówczas przedziwnej awangardzie do  kaskaderów literatury, poetów przeklętych, muzyków podążających zimno falową ścieżką autodestrukcji a zapełniających swoją ulotną obecnością korytarze Maison de Sante. Spotkałem Halinę, mojego dzisiejszego niezwykłego gościa, dawno temu. W czasach i w środowisku o ograniczonej niemalże do zera zdolności do absorpcji światów zawartych w poezji, natomiast silnie nastawionego negatywnie na wszelką odmienność. (Nawet do Towarzysza J.Z szukającego usilnie kogoś z kim mógłby podyskutować na temat korzyści wynikających z poglądów Fryderyka Nietzsche).  Więc było to spotkanie w głębokim…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 53

    Dobry wieczór Pensjonariuszki i Pensjonariusze. Dobry wieczór również Wy , którzy wierzycie jeszcze w swoją normalność. Dokładnie rok temu wszedłem po trzeszczących ze starości schodach prawie na sam szczyt spalonej wieży Notre Dame. Powyżej podobno wciąż biły legendarne dzwony  poruszane ręką Quasimodo, kosząc ruchem wahadła wciąż rozgrzane ogniem  powietrze. Legendarne dzwony – nikt ich nie słyszał, choć wszyscy wierzyli. Kluczem od Doktora Tarr otworzyłem drzwi do małego pokoju, gdzie pod białymi prześcieradłami stała aparatura nadawcza Marconiego. Pamiętam pierwsze słowa jakie ze strachem skierowałem do srebrnej siatki mikrofonu. – Czy ktoś mnie słyszy? – zapytałem w powietrze. – Witam w świecie Darko de Cades – dodałem. Odpowiedziały tylko przestraszone gołębie zrywając…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 52

    Witajcie Pensjonariuszki i Pensjonariusze Maison de Sante. Witajcie również Niezdiagnozowani. – De Cades  zawahał się przez chwilę nad tym konceptem, gdyż niby miał to być żart, ale jak większość jego żartów wydał mu się dość niezrozumiały. W sumie kiepski. W takich chwilach chciałby móc powiedzieć “zapraszamy do reklamy”,  jak to kiedyś słyszał w jakimś zamorskim radio ale jedyne co mógł zrobić to walnąć dzwonkiem pożyczonym od Quasimodo. Gdy wibracje ustały zaczął mówić dalej: Po kilku miesięcznej przerwie spowodowanej rozpierzchnięciem się myśli, chciałbym Wam zaprezentować kolejny fragment z “Dziennika obserwacji”. Wszystkie pozostałe wcześniejsze strony znajdziecie za tymi drzwiami DRZWI do “DZIENNIKA OBSERWACJI” Puknął nerwowo dwa razy w mikrofon i zaczął czytać: “DZIENNIK…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 51

    Dobry wieczór Pensjonariusze i Mieszkańcy Maison de Sante. Przemysław Gintrowski – “Karzeł” ( youtube) Karzeł dobiegł końca, przestałem kręcić korbą patefonu, wyprostowałem plecy, czyniąc się na powrót wyższym od pożółkłej tuby twórczo dźwiękowej wystawionej w oknie na znalezionym gdzieś taborecie. Przesunąłem palcami po ostatnich nutach ulatujących w ciemność nocy. Zaskrzypiały chłodem. Maison de Sante pode mną, pod ostatnim piętrem spalonej wieży Notre Dame spało, powodując bezsenność w moim śnie. Sen w śnie, tak to określił Doktor Tarr. Nie sądzę, wszak doświadczam tej rzeczywistości namacalnie z intensywnością wręcz maniakalną. – Nie masz pojęcia, jak ja czasem cierpię, zupełnie bez wyraźnego powodu.- słowami Atanazego Bazakbala odezwał się Karzeł odkładając na kant stołu…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 49 – “Edward”

    W krzywe sosny na pagórkach bije wiatr Smutno krzywym sosnom Taki wieczór choć rano nikt nie śpiewa choć rano idą chmury nisko drogą choć rano… Gdzie jesteś ty słoneczko Nie widzę ja ciebie ni pod strzechą ni na niebie ani wody wielkiej nie widzę tylko noc choć rano… Krzywe sosny na pagórkach rozdarł wiatr W krzywych sosnach płacze ktoś* – Edwardzie, Edwardzie – spojrzałem na mojego rozmówcę odstawiając wysuszoną, wyciśniętą do granic zatracenia szklankę. Litrowa butelka bimbru od Potęgowej zachwiała się opisując tym prostym gestem nasz stan. – Na zdrowie – przechylił, walnął o stół by powtórzyć flaszki taniec , by po chwili dodać I jeżeli spontaniczna to rzecz I…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 48 -“Tomasz”

    Dobry wieczór Koniec grudnia, specyficzny moment w czasie, specyficzny moment w pamięci. Atmosfera według upodobania, wiary i niewiary. Wczoraj, zaciągając spojrzeniem na otaczające mnie ściany w powierzonym mi przez doktora Tarr studiu, dostrzegłem nieregularność zaprawy tynkarskiej na sąsiadujących cegłach. Niby nic, przecież to oczywistość , ze mury nas otaczające sa niedoskonałe, jak my. Podszedłem, przesunąłem po chropowatości cegieł, naginając strukturę pajęczyn zaległych, nacisnąłem, ustąpiły nieprzewidywalnie lekko. Wysunąłem. W ciemnym otworze wielkości czterech dłoni, pokryte pyłem gwiezdnym metalowe pudełko. Otworzyłem. W środku, na wynalazku braci Lumiere nawinięta klisza filmowa. Zakręciłem korbą, mechanizm rozświetlił się żarówką bladą na przeciwległej ścianie. Pojawił się obraz, film. Po zaznaczeniu napis tytułowy głosił: “Z wnętrza” Tomasz…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 42

    Cembrowinami studni bezdennej zapadam – zapadasz kręgi oraz dotykiem chłodniejsze szorują milczeniem – mów do mnie, mów dłonie plecy język starte o kamień – chwyć moją dłoń. łańcuch z kołowrotka złudzeń ciąży bezdennie bezdennie a woda miękka taka zimna … – Nie! It’s so cold in Alaska! – wdarły się we mnie usta z rzeki rwącej gdzieś przede mną przepływającej. Nade mną, nad topielcem sinym, usta rozchylone. A może usłyszałem … a może akt życia mi darowanego w jakimś oknie, drzwiach uchylnie czekających na powrót tego co wyszedł, co zgubił się w mieście malowanym iluzjami przez pragnienia tych co ukryci pod maskami w tańcu chocholim snują spękanych luster opowieści. Usłyszałem…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 41 -“Sylvia”

      – Wydaje mi się, że każdy przebywający w murach i na otwartych przestrzeniach Maison de Sante, pisze dziennik. Sylvia, którą tu spotkałem, pierwszy swój dziennik otrzymała od matki w 1941r, czyli jak miała dziewięć lat. Czy taki akt determinuje rozwój człowieka, określa jego życie? Tak, wiem Doktorze Tarr, Pan zaraz powie, że trzeba być tak czy siak zdrowo ogarniętym dementia praecox aby grzebać trupa swego pisząc dziennik i niechybnie Pan w dzikiej swej radości zacznie wypisywać takiemu delikwentowi receptę pełną złudnych tabletek na skrawku papieru kategorii trzeciej. Ale mnie mimo wszystko nurtuje wpływ tego konkretnego zdarzenia na psychiatrię wewnętrzno-ustrojową duszy. Pan wie, że ponad 30 lat temu, po raz…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 38

      Cofam taśmę, do miejsca zagiętego w czasie na stronie 137 “Dziennika obserwacji”. Głosy cofają się w przyspieszeniu jakby zaciągały wszechświat w siebie. Jakby wszystko, nawet ta chropowata ściana  przede mną , zapadało się we mnie. https://youtu.be/8X9eWb0lt3U Transmisja 38, a ja wciąż kręcę się wkoło wracając do przeszłych zdarzeń, które zaprowadziły mnie do tego osobliwego pomieszczenia pełnego aparatury nadawczej Marconiego i zamarłych w oczekiwaniu fal radiowych.   “Dziennik obserwacji”, rozdział IV strony 138-140: “Aż ślepa chropowatość ściany stała się wkręcanym powoli, bardzo powoli, ruchem posuwiście nieustającym, wziernikiem doktorów w umysł, duszę, serce moje ciężko bijące. Znów i znów stała się badaniem, obserwacją, niekończącym się korytarzem, wózkiem inwalidzkim, badaniem i obserwacją…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 35

    Witajcie w godzinie niejasnej. Przed sobą trzymam kolejny fragment “Dziennika obserwacji”. Charakter pisma wątpliwy, chylący się w każdą stronę. Papier szary. Czym jest dziennik? Nie wiem. Pisany od dnia w którym przekroczyłem próg Maison de Sante. Pisany wciąż. Nawet teraz, gdy mówię do Was poprzez aparaturę Marconiego, wydaje mi się, że ktoś go pisze. Pisze mną. Widzi okno zżółkłe starością na dzwonnicy Notre Dame, które ja widzę, wchodzi schodami krętymi, którymi ja idę. Czy dzisiaj zejdzie ze mną w duszną ulicę, gdzie rzeka palt, surdutów, wyblakłych garniturów urzędniczych, strojów powabnych? Czy może napisze jakiś grafomański wiersz patrząc od trzech godzin w jakąś wyblakłą fotografie, a ja pomyślę, że to moje…