• TRANSMISJA

    Transmission 55

    W Maison de Sante obserwujemy siebie i siebie na wzajem. Wszak każdy z nas dzierży w dłoniach swój “Dziennik obserwacji”. Mówią, że w naszym dziwnym świecie czcigodni doktorzy, siostry w białych habitach pełne skromności, ogrodnik i księgowy zostali chwilowo zagubieni. Nikt nie wie, a może nie chce wiedzieć gdzie się podziali. Psychodeliczny Boże dziękujemy ci za rozsypane w korytarzach tabletki oraz System Profesora Fether i  Doktora Tarr. Edgarze Allanie, mój Przyjacielu, pysznie to wymyśliłeś. -Więc tak, Panie Doktorze Tarr – zwróciłem się do dość wysokiego  cienia wpatrującego się we mnie jakoś natarczywie z pozycji fotela przysuniętego do kozetki  – rozmawialiśmy o pewnym napięciu cząsteczkowym we mnie. Niosę w sobie przerażenie…

  • TRANSMISJA

    Transmission 53

    Dobry wieczór Pensjonariuszki i Pensjonariusze. Dobry wieczór również Wy , którzy wierzycie jeszcze w swoją normalność. Dokładnie rok temu wszedłem po trzeszczących ze starości schodach prawie na sam szczyt spalonej wieży Notre Dame. Powyżej podobno wciąż biły legendarne dzwony  poruszane ręką Quasimodo, kosząc ruchem wahadła wciąż rozgrzane ogniem  powietrze. Legendarne dzwony – nikt ich nie słyszał, choć wszyscy wierzyli. Kluczem od Doktora Tarr otworzyłem drzwi do małego pokoju, gdzie pod białymi prześcieradłami stała aparatura nadawcza Marconiego. Pamiętam pierwsze słowa jakie ze strachem skierowałem do srebrnej siatki mikrofonu. – Czy ktoś mnie słyszy? – zapytałem w powietrze. – Witam w świecie Darko de Cades – dodałem. Odpowiedziały tylko przestraszone gołębie zrywając…

  • TRANSMISJA

    Transmission 51

    Dobry wieczór Pensjonariusze i Mieszkańcy Maison de Sante. Przemysław Gintrowski – “Karzeł” ( youtube) Karzeł dobiegł końca, przestałem kręcić korbą patefonu, wyprostowałem plecy, czyniąc się na powrót wyższym od pożółkłej tuby twórczo dźwiękowej wystawionej w oknie na znalezionym gdzieś taborecie. Przesunąłem palcami po ostatnich nutach ulatujących w ciemność nocy. Zaskrzypiały chłodem. Maison de Sante pode mną, pod ostatnim piętrem spalonej wieży Notre Dame spało, powodując bezsenność w moim śnie. Sen w śnie, tak to określił Doktor Tarr. Nie sądzę, wszak doświadczam tej rzeczywistości namacalnie z intensywnością wręcz maniakalną. – Nie masz pojęcia, jak ja czasem cierpię, zupełnie bez wyraźnego powodu.- słowami Atanazego Bazakbala odezwał się Karzeł odkładając na kant stołu…

  • TRANSMISJA

    transmission 40 – “Allen”

    Patrzę ze swego punktu widokowego, jeszcze nie murem zastawionego. Krajobraz  rozpościera się krzykiem moim. Nie, nawet nie krzykiem, SKOWYTEM. Allenie, Twój poemat świdruje mi umysł od lat. Jakże trafnie opisałeś rzeczywistość nie pozostawiając miejsca na błąd w rozumowaniu, czy choćby źdźbło trawy dla buszujących w zbożu. Pozwól, że wpisze Ciebie do Przyjaciół Maison de Sante, tego miejsca odosobnienia i szaleństwa pożerającego duszę. https://darkodecades.pl/przyjaciele-z-maison-de-sante/ Także patrzę, obserwuję. Nie wiem, czy dobrze, czy słusznie dostrzegam. Ale mam wrażenie, przejmujące do kości, iż  ten człowiek ogólny, masowy,  byt społeczny, trybik narodowo-religijny w swym zapatrzeniu w siebie, w swojej masie jest niczym niepohamowanym wirusem. Rozprzestrzenia się i niszczy. Nieustająca wojna jest jego naturą. Ta religia,…

  • DZIENNIK OBSERWACJI

    Transmission 37 – “Bela Lugosi”

    Człowiek niosący przez miasto trumnę wyrwaną obojętności zimnej ziemi, zapytał mnie o drogę. ON ZAPYTAŁ MNIE O DROGĘ. Odpowiedziałem uprzejmie NIE ZNAM i rozłożyłem bezsilnie ramiona albowiem kroki moje podążały WCIĄŻ wstęgą Mobiusa. Zdziwił się ów, widząc wschody i zachody słońca na moich nadgarstkach splątanych psychotropowo. – JA CHCIAŁEM TYLKO DOJŚĆ i odpocząć – krzyknął jakby ostatkiem siebie w brudzie sławy cmentarnej mu pozostawionej – A ty … ? Usiadł ciężarem peleryny na wieku, dwa razy pięść spadła na deskę wyheblowaną, dwa razy MILCZENIE głuche i ślepe. Jeszcze raz PIĘŚĆ i nicości milczenie. Zastałem się nad nim, nie wiedząc czy mnie pyta, czy zawartość domniemaną. – PUSTA? – głową wskazałem.…

  • TRANSMISJA

    Transmission 34

    Otwieram zżółkłe od czasu okno, zawiasy skrzypią rdzawo. Jedyne okno na wieży Notre Dame. Choć może jeszcze gdzieś powyżej, tam gdzie wśród chmur podobno jest zwieszony legendarny dzwon. Lecz schody spłonęły a ich osmolone kikuty są tylko wspomnieniem Quasimodo. Patrzę na linie horyzontu. Wychylam się by dostrzec najbliższą ulice. Wszędzie kamienice czynszowe i czerwone fabryki. Tam ludzkość się kłębiąca. Maison de Sante – Ziemia obiecana, ziemia przeklęta Wypełzło ze mnie wspomnienie już przecież w „Dzienniku obserwacji” wyskrobane: „Zmrok naszedł pełen odgłosów i zapachów zaściennych. Robotnicy wyszli z fabryk i wódkę pić zaczęli, jeść kapustę gotowaną z kartoflami na wodzie gotowanymi. Poczułem nozdrzami duszny i wilgotny ten świat. Poczułem lepkość na…

  • TRANSMISJA

    Transmission 25

    W Maison de Sante spotkałem onegdaj człowieka, mniejsze o jego imię, nazwisko, wypalony na skórze numer identyfikacyjny , wszak każdy je ma i nic nie znaczą. Być może był to któryś z przyjaciół tak tłumnie zasiedlających niekończące się żerdzie w pokojach odosobnienia. A może w tym człowieku była cząstka każdego z nas. W każdym razie, od taki niepozorny w czarnym wytartym  garniturku jednego z wielu zakładów pogrzebowych w mieście. Biała koszula, czarny krawat, czarne mokasyny po 2.40 rubla za sztukę. Od wielu lat zajmował się otwieraniem i zamykaniem trumien. Czasami rozkopując Matkę Ziemię na sześć stóp użyźniał jej dzieci: korzenie traw, drzew, kwiatów a one w wdzięczności uśmiechały się do…

  • TRANSMISJA

    Transmission 24

    Wydaje  się, że minęły miesiące,  a może to tylko jedna bezgwiezdna noc.               Czy to ja wyszedłem z Maison de Sante, czy też Maison de Sante wyszło ze mnie opadając całunem na miasto? Czy okno w połowie drogi ku być  może nieistniejącym  dzwonom  obumarłej Notre Dame, jest oknem na wiecznie śniące miasto, czy to tylko moje obłąkane  spojrzenie ? Czy fale eteru opływające Wasze brzegi w kolejnych transmisjach, są próbą ocalenia, czy  uściskiem ręki najemnika?                 Zebrałem wszystkie zapisane  kartki “Dziennika obserwacji” przyklejane na murach kamienic, w korytarzach umysłu, karoseriach czarnych wołg.  W pokoju z oknem, gdzie…

  • TRANSMISJA

    Transmission 23

      Zamknięcia zatrzaśnięcia drzwiami przed twarzą w twarz bezsłowne milcząco krzyczące wyciągnęłam jeszcze ręce przetrącone gołębie kroki twoje wściekle depczące skrzydła moje za zamkniętymi zatrzaśniętymi drzwiami   Dobry wieczór mieszkańcy Maison de Sante. Kolejna transmisja z dachu świata, gdzie gołębie … Mieliście kiedyś wrażenie, ze istniejecie tylko w czyjejś głowie? Czy nie wydawało się Wam, że tak na prawdę to Was nie ma? Ten cały świat Maison de Sante, po tamtej ,  czy po tej stronie murów. Kończę powoli ostatnie strony trzeciego rozdziału “Dziennika obserwacji” i wiem coraz mniej, i rozumiem coraz mniej, choć czuję coraz więcej. Na ścianach kamienic, na ścianach poskręcanych korytarzy i w zakratowanych oknach widzę obrazy,…

  • TRANSMISJA

    Transmission 15

    Potencjometry bujają się wskazówkami. Lampki kontrolnie trzymają fale radiowe w napięciu. Zmierzcha, a ja wraz z Tobą, może również z Tobą i Tobą. Srebrna siatka mikrofonu, tryptyk okna w którego szybie odbija się moja twarz , co drży, migocze w blasku świecy stojącej na stole. Gramofon na koślawym taborecie z czarną tubą skierowaną w miasto, nad miasto. Igła rzeźbi dźwięki, zakręca je w statyczne obłoki nad ulicami, nad głowami. Sprawdzam okładkę czarnego krążka: “Pour oublier je dors”Mansfield tya. Pianino, skrzypce i kobiecy głos. Kiepsko sobie radzę z francuskim, zresztą jak z wieloma innymi rzeczami pełnymi realności, więc wyobrażam sobie tekst, czuję każdy dźwięk. Zawsze tak robiłem, wymyślone sceny do wymyślonego…