• TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 58 – “Sen nocy letniej”

    Witajcie Pensjonariuszki i Pensjonariusze Maison de Sante Minęła któraś kolejna późnonocna godzina. Ciepła i wilgotna powietrzność faluje za oknem.  Zewnętrzność pospieszna została za drzwiami opadających powiek. Usta zadrżały. Ciche westchnienie. Śniąc, czy śnicie? Śnijcie.     Wzniesienia wystawione słońcu niewinnie liśćmi rozmarynu    przykrywasz ( moje rozmarzenie) plączesz pnączami róż płatków w suknie wplątany ( moje zapatrzenie) cienistą doliną pozwalasz grona nieskromności     Ślepnę słońcem lecz patrzę złoto się czerwieni jeszcze niewinnie dźwięczą powidoki porankiem pachnących warkoczy łąka kwietni stokrotnie twoją dłonią wzbudzona zamyślone palce rozplatają kłosy a ja porywiście rozpuszczone gonię po niebie rozwiązłość pędów naszych wybujała nieskromnie zakwita   Tańcząc z pragnieniem skrycie palce zsuwa w anioła…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 55

    W Maison de Sante obserwujemy siebie i siebie na wzajem. Wszak każdy z nas dzierży w dłoniach swój “Dziennik obserwacji”. Mówią, że w naszym dziwnym świecie czcigodni doktorzy, siostry w białych habitach pełne skromności, ogrodnik i księgowy zostali chwilowo zagubieni. Nikt nie wie, a może nie chce wiedzieć gdzie się podziali. Psychodeliczny Boże dziękujemy ci za rozsypane w korytarzach tabletki oraz System Profesora Fether i  Doktora Tarr. Edgarze Allanie, mój Przyjacielu, pysznie to wymyśliłeś. -Więc tak, Panie Doktorze Tarr – zwróciłem się do dość wysokiego  cienia wpatrującego się we mnie jakoś natarczywie z pozycji fotela przysuniętego do kozetki  – rozmawialiśmy o pewnym napięciu cząsteczkowym we mnie. Niosę w sobie przerażenie…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 43

    “Falami eteru opowiem sen wyśniony na jawie, choć Ty leżąc obok spuszczasz kurtynę zawstydzonych rzęs, nie przeczuwając nawet, że jesteś jedynym ocaleniem.”  Darko de Cades ( “Dziennik obserwacji” , rozdział V)     Splątanego dławiącym strachem zaplącz mnie inaczej zaplącz pensjonariuszki warkoczami błękitnymi oczami uśmiechnij się niewinnie widzę równo maszerujące tłumy flagi narodowego obłędu gapy szybujące coraz niżej guzik koszuli ramiączko spódniczka w szkocką kratę kiedy zaczną strzelać będę pisać tobą sen         zsunę białą koszulę w trawę wietrznie falującą przesunę po krawędzi rozświetlonej słońcem róży krople rosy uniesiesz wtedy zapach smakiem mi do ust                        …

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 33

    Chwila ulotnej rzeczywistości dopadła mnie. Palce zaciśnięte na mikrofonie, krzesło uwiera. Więc jestem tu, na wieży Notre Dame, gdzie aparatura radiowa Marconiego drwi ze mnie zielonym okiem. Przez okno zaszłe szybą brudną  obserwuję podchodzenie do lądowania olbrzymiego sterowca. Lśni w umierającym  słońcu zasłaniając pół bezbożnego nieba, drugą zapewne zostawiając dla mnie. Podejrzewam że wyląduje gdzieś za murami Maison de Sante. Opada, już liny cumownicze pochwycone. Rozpoznaję LZ 127 Graf Zeppelin wyprodukowany przez wytwórnię Luftschiffbau Zeppelin GmbH z Friedrichshafen. Dzieło geniuszu. Jutro się oderwiemy, jutro wzlecimy ponad ściany klatki schodowej nas ściskające. Ale to chyba tylko imaginacje         Gdyż istotne jest życie. Namacalne jak  czas gdy dłoń ,…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 31

    Sobotnie popołudnie, deszcz z ciężkich obłoków rozlewa krople po szklanym kloszu nad nami. Nasze ciała i myśli rozmazane w tej wilgoci  oplatającej.  Mało miejsca, ściśnięci własnymi porażkami, bezwartościowymi chorymi  sercami, spojrzeniami poniżej linii morza.  Jakiś, w zastępstwie profesora Fethera,  przyjezdny doktorek ze stolicy  mówi, że jeżeli byśmy wystarczająco mocno podskoczyli dostrzeglibyśmy promienie słońca ponad dachem przygniatających nas chmur, a nawet odległe gwiazdy. Kosmonauta się znalazł – myślę sobie – tanie chwyty, nie wystarczą gdy jesteś w Maison de Sante. https://www.youtube.com/watch?v=Mfb5K86mBRo Dzisiaj zajęcia grupowe. W firmie portretowej malujemy siebie nawzajem, plącząc pnącza realności z imaginacją, pnącza lęków i pragnień. Może Maison de Sante jest jedną wielką, bezgraniczną firmą portretową. Tu stając…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 28

    Powroty pozostawiają zawsze niedosyt. Kotłują w durnym łbie, że można było powiedzieć inaczej, zareagować inaczej, uśmiechnąć się czy wykrzywić się w innym grymasie scennie zawiłym. A nie tylko te splątane ręce,  spuszczony wzrok, język spierzchnięty milczeniem na wieży własnej co ceglanym murem otacza zewsząd.   Powroty wyciągają z perspektywy odległości już powstałej krzyk kamienia. Lecz za późno. Trzeba iść dalej. Także 21 czerwca drżącym głosem, sześć stóp pod ziemią ( może więcej), wśród przygwożdżonych do kamiennych ścian awangardowych wizji uśmiechniętej artystki.   Czując jak szkło okularów mgli się bezwiednie, pochłaniając w bieli świateł audytorium,  wykrztusiłem z siebie fragment dziennika i kilka wierszy. Ostatni wiersz, w myślach zadedykowałem pewnej kobiecie i pewnemu mężczyźnie,…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 27

    Wsłuchać się do ogłuchnięcia   Wpatrzeć się do oślepnięcia Wdyszeć się do beztchu w piersiach Wmyśleć do unicestwienia Ach, wykrwawić się – do Słońca! Kochać aż do obrzydzenia     – powiedział Rafał Wojaczek do mikrofonu na kilkadziesiąt godzin nim wyruszymy.         Miasto przyjęło to z obojętnością, zagonione stukotem dorożek o bruk, wozów węglowych, czarnych wołg na łasce kierowców w przekrzywionych czapkach z daszkiem. Zresztą z wysokości połowy drogi do legendarnego dzwonu Notre Dame wszystko wydawało się w dole obojętne, tak jak i my jesteśmy obojętni dla świata. Coś mówimy do mikrofonów okręconych pętlą wokół szyj, coś piszemy na skórze, rozdrapując się szkłem z rozbitych szyb przez…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 23

      Zamknięcia zatrzaśnięcia drzwiami przed twarzą w twarz bezsłowne milcząco krzyczące wyciągnęłam jeszcze ręce przetrącone gołębie kroki twoje wściekle depczące skrzydła moje za zamkniętymi zatrzaśniętymi drzwiami   Dobry wieczór mieszkańcy Maison de Sante. Kolejna transmisja z dachu świata, gdzie gołębie … Mieliście kiedyś wrażenie, ze istniejecie tylko w czyjejś głowie? Czy nie wydawało się Wam, że tak na prawdę to Was nie ma? Ten cały świat Maison de Sante, po tamtej ,  czy po tej stronie murów. Kończę powoli ostatnie strony trzeciego rozdziału “Dziennika obserwacji” i wiem coraz mniej, i rozumiem coraz mniej, choć czuję coraz więcej. Na ścianach kamienic, na ścianach poskręcanych korytarzy i w zakratowanych oknach widzę obrazy,…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 21

    Zastanawialiście się jak to jest, siedzieć w małym pokoju, w którym ściany ceglane starsze niż pamięć, drewniana trzeszcząca podłoga w połowie drogi pomiędzy pogrążoną w swojej nocy ulicą a zawieszonym gdzieś wysoko nad głową legendarnym dzwonem. Pytacie dlaczego legendarnym? Schody kończą się na pokoju, z którego transmituje siebie po niewidzialnych falach eteru, dalej, wyżej tylko spalone ramiona, gotyckie palce, sny dzwonnicy Notre Dame.  Nikt nie widział, ale wszyscy mówią, ze tam jest, złoty w promieniach słońca pod okapem nieba. Patrzę w trójdzielne okno, które zajmuje prawie całą ścianę. Jest cicho, bardzo cicho. Cisza jak cicha może być tylko śmierć. „Ciszo cicho” Ciszo cicho skradaj dni słońce kryj siądę nad rzeką…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 15

    Potencjometry bujają się wskazówkami. Lampki kontrolnie trzymają fale radiowe w napięciu. Zmierzcha, a ja wraz z Tobą, może również z Tobą i Tobą. Srebrna siatka mikrofonu, tryptyk okna w którego szybie odbija się moja twarz , co drży, migocze w blasku świecy stojącej na stole. Gramofon na koślawym taborecie z czarną tubą skierowaną w miasto, nad miasto. Igła rzeźbi dźwięki, zakręca je w statyczne obłoki nad ulicami, nad głowami. Sprawdzam okładkę czarnego krążka: “Pour oublier je dors”Mansfield tya. Pianino, skrzypce i kobiecy głos. Kiepsko sobie radzę z francuskim, zresztą jak z wieloma innymi rzeczami pełnymi realności, więc wyobrażam sobie tekst, czuję każdy dźwięk. Zawsze tak robiłem, wymyślone sceny do wymyślonego…