• TRANSMISSION- BLOG

    transmission 57 – Nicolas Bruno

    Myliłby się ten, któremu by się zdało, że rozmawiam tylko ze zmarłymi. Korytarze Maison de Sante, duszne i wilgotne, zapełnione są również żywymi. Przynajmniej tak twierdzą. Codziennie rano, latarnik podkłada ogień świtu pod zaciśnięte powieki nasze. a my wpadamy w coś, co Doktor Tarr nazywa paraliżem sennym. (Paraliż senny – stan występujący podczas zasypiania lub rzadziej podczas przejścia ze snu do czuwania, objawiający się porażeniem mięśni (katapleksja) przy jednoczesnym zachowaniu pełnej świadomości. Osoba doświadczająca paraliżu przysennego ma wrażenie ogarniającej niemocy, nie jest w stanie wykonać żadnych ruchów ani mówić. Zjawisku temu towarzyszą zazwyczaj bardzo nieprzyjemne doznania psychiczne, takie jak wrażenie ogłuszającego dudnienia lub dzwonienia w uszach, bezwładnego spadania, wykręcania ciała,…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 55

    W Maison de Sante obserwujemy siebie i siebie na wzajem. Wszak każdy z nas dzierży w dłoniach swój “Dziennik obserwacji”. Mówią, że w naszym dziwnym świecie czcigodni doktorzy, siostry w białych habitach pełne skromności, ogrodnik i księgowy zostali chwilowo zagubieni. Nikt nie wie, a może nie chce wiedzieć gdzie się podziali. Psychodeliczny Boże dziękujemy ci za rozsypane w korytarzach tabletki oraz System Profesora Fether i  Doktora Tarr. Edgarze Allanie, mój Przyjacielu, pysznie to wymyśliłeś. -Więc tak, Panie Doktorze Tarr – zwróciłem się do dość wysokiego  cienia wpatrującego się we mnie jakoś natarczywie z pozycji fotela przysuniętego do kozetki  – rozmawialiśmy o pewnym napięciu cząsteczkowym we mnie. Niosę w sobie przerażenie…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 49 – “Edward”

    W krzywe sosny na pagórkach bije wiatr Smutno krzywym sosnom Taki wieczór choć rano nikt nie śpiewa choć rano idą chmury nisko drogą choć rano… Gdzie jesteś ty słoneczko Nie widzę ja ciebie ni pod strzechą ni na niebie ani wody wielkiej nie widzę tylko noc choć rano… Krzywe sosny na pagórkach rozdarł wiatr W krzywych sosnach płacze ktoś* – Edwardzie, Edwardzie – spojrzałem na mojego rozmówcę odstawiając wysuszoną, wyciśniętą do granic zatracenia szklankę. Litrowa butelka bimbru od Potęgowej zachwiała się opisując tym prostym gestem nasz stan. – Na zdrowie – przechylił, walnął o stół by powtórzyć flaszki taniec , by po chwili dodać I jeżeli spontaniczna to rzecz I…

  • TRANSMISSION- BLOG

    transmission 40 – “Allen”

    Patrzę ze swego punktu widokowego, jeszcze nie murem zastawionego. Krajobraz  rozpościera się krzykiem moim. Nie, nawet nie krzykiem, SKOWYTEM. Allenie, Twój poemat świdruje mi umysł od lat. Jakże trafnie opisałeś rzeczywistość nie pozostawiając miejsca na błąd w rozumowaniu, czy choćby źdźbło trawy dla buszujących w zbożu. Pozwól, że wpisze Ciebie do Przyjaciół Maison de Sante, tego miejsca odosobnienia i szaleństwa pożerającego duszę. https://darkodecades.pl/przyjaciele-z-maison-de-sante/ Także patrzę, obserwuję. Nie wiem, czy dobrze, czy słusznie dostrzegam. Ale mam wrażenie, przejmujące do kości, iż  ten człowiek ogólny, masowy,  byt społeczny, trybik narodowo-religijny w swym zapatrzeniu w siebie, w swojej masie jest niczym niepohamowanym wirusem. Rozprzestrzenia się i niszczy. Nieustająca wojna jest jego naturą. Ta religia,…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 36

    Wśród poławiaczy pereł, pradawnych rybaków fal złocistych nie musiałem dodawać magii liter by rzeczywistość opuszczając ramiączko sukienki obnażyła nadciągający przypływ.                                                           – Darko de Cades   Chodziliśmy wzdłuż brzegu Avalon, w szumie fal słysząc wiersze Anne Sexton.  Jeszcze jednej poetki unoszącej się poniżej linii morza.         https://www.youtube.com/watch?v=I7xwMneDBHs   “Kąpiel nago” W południowo-zachodnim zakątku Capri odkryliśmy nieznaną grotę, gdzie nie było ludzi i weszliśmy do niej, by nasze ciała nie były już samotne. Ryby w naszym wnętrzu na chwilę zniknęły.…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 33

    Chwila ulotnej rzeczywistości dopadła mnie. Palce zaciśnięte na mikrofonie, krzesło uwiera. Więc jestem tu, na wieży Notre Dame, gdzie aparatura radiowa Marconiego drwi ze mnie zielonym okiem. Przez okno zaszłe szybą brudną  obserwuję podchodzenie do lądowania olbrzymiego sterowca. Lśni w umierającym  słońcu zasłaniając pół bezbożnego nieba, drugą zapewne zostawiając dla mnie. Podejrzewam że wyląduje gdzieś za murami Maison de Sante. Opada, już liny cumownicze pochwycone. Rozpoznaję LZ 127 Graf Zeppelin wyprodukowany przez wytwórnię Luftschiffbau Zeppelin GmbH z Friedrichshafen. Dzieło geniuszu. Jutro się oderwiemy, jutro wzlecimy ponad ściany klatki schodowej nas ściskające. Ale to chyba tylko imaginacje         Gdyż istotne jest życie. Namacalne jak  czas gdy dłoń ,…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 31

    Sobotnie popołudnie, deszcz z ciężkich obłoków rozlewa krople po szklanym kloszu nad nami. Nasze ciała i myśli rozmazane w tej wilgoci  oplatającej.  Mało miejsca, ściśnięci własnymi porażkami, bezwartościowymi chorymi  sercami, spojrzeniami poniżej linii morza.  Jakiś, w zastępstwie profesora Fethera,  przyjezdny doktorek ze stolicy  mówi, że jeżeli byśmy wystarczająco mocno podskoczyli dostrzeglibyśmy promienie słońca ponad dachem przygniatających nas chmur, a nawet odległe gwiazdy. Kosmonauta się znalazł – myślę sobie – tanie chwyty, nie wystarczą gdy jesteś w Maison de Sante. https://www.youtube.com/watch?v=Mfb5K86mBRo Dzisiaj zajęcia grupowe. W firmie portretowej malujemy siebie nawzajem, plącząc pnącza realności z imaginacją, pnącza lęków i pragnień. Może Maison de Sante jest jedną wielką, bezgraniczną firmą portretową. Tu stając…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 28

    Powroty pozostawiają zawsze niedosyt. Kotłują w durnym łbie, że można było powiedzieć inaczej, zareagować inaczej, uśmiechnąć się czy wykrzywić się w innym grymasie scennie zawiłym. A nie tylko te splątane ręce,  spuszczony wzrok, język spierzchnięty milczeniem na wieży własnej co ceglanym murem otacza zewsząd.   Powroty wyciągają z perspektywy odległości już powstałej krzyk kamienia. Lecz za późno. Trzeba iść dalej. Także 21 czerwca drżącym głosem, sześć stóp pod ziemią ( może więcej), wśród przygwożdżonych do kamiennych ścian awangardowych wizji uśmiechniętej artystki.   Czując jak szkło okularów mgli się bezwiednie, pochłaniając w bieli świateł audytorium,  wykrztusiłem z siebie fragment dziennika i kilka wierszy. Ostatni wiersz, w myślach zadedykowałem pewnej kobiecie i pewnemu mężczyźnie,…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 27

    Wsłuchać się do ogłuchnięcia   Wpatrzeć się do oślepnięcia Wdyszeć się do beztchu w piersiach Wmyśleć do unicestwienia Ach, wykrwawić się – do Słońca! Kochać aż do obrzydzenia     – powiedział Rafał Wojaczek do mikrofonu na kilkadziesiąt godzin nim wyruszymy.         Miasto przyjęło to z obojętnością, zagonione stukotem dorożek o bruk, wozów węglowych, czarnych wołg na łasce kierowców w przekrzywionych czapkach z daszkiem. Zresztą z wysokości połowy drogi do legendarnego dzwonu Notre Dame wszystko wydawało się w dole obojętne, tak jak i my jesteśmy obojętni dla świata. Coś mówimy do mikrofonów okręconych pętlą wokół szyj, coś piszemy na skórze, rozdrapując się szkłem z rozbitych szyb przez…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 26

    W ostatnią niedzielę, jak co roku, odbyły się tak zwane “Drzwi otwarte  Maison de Sante” – Nie rozmawiam, chowam się – Panie de Cades, Pan wyjdzie spod stołu. – profesor Fether, próbował wyciągnąć mnie i usadzić na krześle – proszę. No… . – Siostra pomoże – zwrócił się do przechodzącej obok z tacą pełną pełzających owoców morza – No przecież tak nie można – sapał – co pomyślą szanowni goście, donatorzy, rodziny pensjonariuszy – Że też akurat dzisiaj, w „Dniu otwartych drzwi”, zebrało się Panu na reemisję, no wyłaź Pan – zasyczał. „Nie rozmawiam chowam się cichy zduszony strach pełznie zastawionym stołem szurającymi krzesłami skoczną muzyką” Podnosząc ręce do góry,…