TRANSMISJA

Transmission 48 -“Tomasz”

Dobry wieczór

Koniec grudnia, specyficzny moment w czasie, specyficzny moment w pamięci. Atmosfera według upodobania, wiary i niewiary. Wczoraj, zaciągając spojrzeniem na otaczające mnie ściany w powierzonym mi przez doktora Tarr studiu, dostrzegłem nieregularność zaprawy tynkarskiej na sąsiadujących cegłach. Niby nic, przecież to oczywistość , ze mury nas otaczające sa niedoskonałe, jak my. Podszedłem, przesunąłem po chropowatości cegieł, naginając strukturę pajęczyn zaległych, nacisnąłem, ustąpiły nieprzewidywalnie lekko. Wysunąłem. W ciemnym otworze wielkości czterech dłoni, pokryte pyłem gwiezdnym metalowe pudełko. Otworzyłem. W środku, na wynalazku braci Lumiere nawinięta klisza filmowa. Zakręciłem korbą, mechanizm rozświetlił się żarówką bladą na przeciwległej ścianie. Pojawił się obraz, film. Po zaznaczeniu napis tytułowy głosił:

“Z wnętrza” Tomasz Beksiński – film

Obejrzałem i jeszcze raz. Uświadomienie przyszło niespodziewanie, gdy to co wydawało się tylko gadaniem doktorów, urzeczywistniło się na tym filmie, czyniąc  jakieś zagięcie czasoprzestrzenne w mojej osobie.  Pospiesznie, drżącymi rękoma, otworzyłem spisywany już od tak dawna “Dziennik obserwacji”. Przecież to oni w ramach przepisanej terapii, nakazali mi zapisywać każdy oddech. Przekartkowałem , odszukując końcówkę trzeciego rozdziału.

Zacząłem czytać:

– Co wy ze mną robicie? – wyszeptałem, padłem z powrotem na fotel jak zdmuchnięty płomień świecy.
– Panie de Cades … – zaczął Doktor Tarr po nieskończenie długiej chwili – przecież Pan przyszedł do nas sam …
– Nie – wyszeptałem żałośnie – nieprawda, wyście mi kazali.
– Tak samo jak dzisiaj? – zapytał.
– Panie de Cades, bardzo się cieszę, że Pan przyszedł – kontynuował cedząc – mam dla Pana propozycję. Bo rozumiem, że póki co jest Pan, że tak powiem, bezrobotny?
– No … tak – poczułem się zaniepokojony tym stwierdzeniem.
– Dobrze, znaczy nie dobrze, ale co zrobić, takie czasy – zaczerpnął wąskimi ustami powietrza – z Profesorem Fether długo nad tą koncepcją dyskutowaliśmy. Mówiąc szczerze, mimo obserwacji Pana, mimo badaniom wszechstronnym, nie mamy pewności czy Pan podoła.
– Ale czemu nie podołam? – węszyłem oddechem szura podstęp, dlaczego, chyba zawsze gdzieś podskórnie czułem, że rozmowy z nim, czy z Profesorem, jakoś nigdy nie kończyły się dla mnie dobrze. Zresztą, przecież przed chwilą mu wygarnąłem prosto w twarz …
– Bo widzi Pan, kiedyś, dawno temu – tu spojrzał w rozłożone na stole notatki – a może wcale nie tak dawno – dodał po chwili, jakby sam sobą zaskoczony – Maison de Sante miało swoją małą rozgłośnie radiową. Niewielką. Słyszalną wewnątrz murów i trochę w mieście, gdy wiatr wiał wystarczająco mocno, gdy wiatr zawiewał słowa, gdy wiatr wiał wystarczająco porywiście.

A ja usłyszałem gdzieś w głowie ten wiatr.

And the wind blows still
And the wind blows wild again
For a little child can never kill this clean
This way
And it feels like me today
Tell me
Do you feel the same?*

– Prowadził ją, jeden z naszych odwiecznych pensjonariuszy – zaczął po chwili Tarr, jakby czekając na moją reakcję na wiatr w moich myślach, choć przecież nie mógł go słyszeć, chyba … – niejaki Tomasz B. Wyjątkowy człowiek. Oczywiście nie może się Pan porównywać, to wręcz niestosowne, nie ten talent, rozumie Pan?
– To znaczy Panie Doktorze? – nie rozumiałem o co mu chodzi.
– To znaczy, że poprowadzi Pan dalej zamarłe kiedyś transmisje.
– Ja?
– Tak, Pan.
– Ale … – teraz sobie nagle skojarzyłem  głos, tę audycję zasłyszaną w knajpie owego feralnego dnia, co z okopconego dymem papierosów radia stojącego na półce we mnie weszła muzyką i słowami.

Dort am Klavier
Lauschte sie mir
Und als mein Spiel begann
Hielt sie den Atem an**

I teraz też, tak siedząc niczym uczniak przed Doktorem Tarr, przypomniałem sobie siebie, jak w tajemnicy przed ojcem, w środku nocy, wystawiałem na parapet okna własnoręcznie skręconą z drutu antenę do łapania wiatru, tych fal eterycznych unoszących się w podmuchach nie wiadomo skąd i lecących nie wiadomo gdzie.

Can you feel the light
The air is wild, open
Oh you see the light,
It’s coming through
It’s there in the distance
Always offered to me
Always coming over a hill
Yeah the seasons come in
All the nights are woven
All the nights we’ll see them through
Ahh no hundred men now
Would dare cut into us
We’ll go on and see it through***

Przypomniałem sobie siebie z uchem przyciśniętym do głośnika trzeszczącego radia. Przypomniałem sobie siebie spisującego przy migoczącej świecy zasłyszane słowa zamorskich grajków, przypomniałem sobie siebie tańczącego w ciemności do muzyki z radia.

Radio – live transmission
Radio – live transmission
Listen to the silence, let it ring on
Eyes, dark grey lenses, frightened of the sun
We would have a fine time living in the night
Left to blind destruction, waiting for our sight

We would go on as though nothing was wrong
And hide from these days to remain all alone
Staying in the same place, staying out the time
Touching from a distance, further all the time

Dance, dance, dance, dance, dance to the radio
Dance, dance, dance, dance, dance to the radio****

– Panie de Cades, słucha mnie Pan? – dotarło do mnie skądś, z odległego miejsca, pytanie Doktora.
– Ja … tak, ale …
– No to dobrze, że się rozumiemy. Tu są … – wyciągnął z szuflady – klucze. Tu adres, stara wieża kościelna, tam mały pokój na szczycie krętych schodów.
– Ale ja się na tym nie znam – próbowałem coś powiedzieć, choć czułem, że klamka zapadła, również we mnie, również dla mnie.
– Panie de Cades, ja Pana widzę, ja Pana obserwuję. Nic się nie dzieje bez przyczyny. Zresztą pierwszego dnia podeślę tam kogoś, co Panu powie co i jak.
Popatrzył, zastukał palcami w biurko, obwieszczając tym koniec wizyty.

Więc obłęd Tomasza Beksińskiego stał się moim udziałem?

To dobrze, to dobrze zaskrzypiały okiennice w pokoju na wieży spalonego Notre Dame.

zm: 24 grudnia 1999

 

* Sisters of Mercy—1959( fragment)

** Rammstein – Klavier ( fragment)

*** Peter Murphy  – All night long ( fragment)

**** Ian Curtis /  Joy Division – Transmission ( fragment)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.