• DZIENNIK OBSERWACJI

    Transmission 37

    Człowiek niosący przez miasto trumnę wyrwaną obojętności zimnej ziemi, zapytał mnie o drogę. ON ZAPYTAŁ MNIE O DROGĘ. Odpowiedziałem uprzejmie NIE ZNAM i rozłożyłem bezsilnie ramiona albowiem kroki moje podążały WCIĄŻ wstęgą Mobiusa. Zdziwił się ów, widząc wschody i zachody słońca na moich nadgarstkach splątanych psychotropowo. – JA CHCIAŁEM TYLKO DOJŚĆ i odpocząć – krzyknął jakby ostatkiem siebie w brudzie sławy cmentarnej mu pozostawionej – A ty … ? Usiadł ciężarem peleryny na wieku, dwa razy pięść spadła na deskę wyheblowaną, dwa razy MILCZENIE głuche i ślepe. Jeszcze raz PIĘŚĆ i nicości milczenie. Zastałem się nad nim, nie wiedząc czy mnie pyta, czy zawartość domniemaną. – PUSTA? – głową wskazałem.…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 36

    Wśród poławiaczy pereł, pradawnych rybaków fal złocistych nie musiałem dodawać magii liter by rzeczywistość opuszczając ramiączko sukienki obnażyła nadciągający przypływ.                                                           – Darko de Cades   Chodziliśmy wzdłuż brzegu Avalon, w szumie fal słysząc wiersze Anne Sexton.  Jeszcze jednej poetki unoszącej się poniżej linii morza.         https://www.youtube.com/watch?v=I7xwMneDBHs   “Kąpiel nago” W południowo-zachodnim zakątku Capri odkryliśmy nieznaną grotę, gdzie nie było ludzi i weszliśmy do niej, by nasze ciała nie były już samotne. Ryby w naszym wnętrzu na chwilę zniknęły.…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 35

    Witajcie w godzinie niejasnej. Przed sobą trzymam kolejny fragment “Dziennika obserwacji”. Charakter pisma wątpliwy, chylący się w każdą stronę. Papier szary. Czym jest dziennik? Nie wiem. Pisany od dnia w którym przekroczyłem próg Maison de Sante. Pisany wciąż. Nawet teraz, gdy mówię do Was poprzez aparaturę Marconiego, wydaje mi się, że ktoś go pisze. Pisze mną. Widzi okno zżółkłe starością na dzwonnicy Notre Dame, które ja widzę, wchodzi schodami krętymi, którymi ja idę. Czy dzisiaj zejdzie ze mną w duszną ulicę, gdzie rzeka palt, surdutów, wyblakłych garniturów urzędniczych, strojów powabnych? Czy może napisze jakiś grafomański wiersz patrząc od trzech godzin w jakąś wyblakłą fotografie, a ja pomyślę, że to moje…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 34

    Otwieram zżółkłe od czasu okno, zawiasy skrzypią rdzawo. Jedyne okno na wieży Notre Dame. Choć może jeszcze gdzieś powyżej, tam gdzie wśród chmur podobno jest zwieszony legendarny dzwon. Lecz schody spłonęły a ich osmolone kikuty są tylko wspomnieniem Quasimodo. Patrzę na linie horyzontu. Wychylam się by dostrzec najbliższą ulice. Wszędzie kamienice czynszowe i czerwone fabryki. Tam ludzkość się kłębiąca. Maison de Sante – Ziemia obiecana, ziemia przeklęta Wypełzło ze mnie wspomnienie już przecież w „Dzienniku obserwacji” wyskrobane: „Zmrok naszedł pełen odgłosów i zapachów zaściennych. Robotnicy wyszli z fabryk i wódkę pić zaczęli, jeść kapustę gotowaną z kartoflami na wodzie gotowanymi. Poczułem nozdrzami duszny i wilgotny ten świat. Poczułem lepkość na…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 33

    Chwila ulotnej rzeczywistości dopadła mnie. Palce zaciśnięte na mikrofonie, krzesło uwiera. Więc jestem tu, na wieży Notre Dame, gdzie aparatura radiowa Marconiego drwi ze mnie zielonym okiem. Przez okno zaszłe szybą brudną  obserwuję podchodzenie do lądowania olbrzymiego sterowca. Lśni w umierającym  słońcu zasłaniając pół bezbożnego nieba, drugą zapewne zostawiając dla mnie. Podejrzewam że wyląduje gdzieś za murami Maison de Sante. Opada, już liny cumownicze pochwycone. Rozpoznaję LZ 127 Graf Zeppelin wyprodukowany przez wytwórnię Luftschiffbau Zeppelin GmbH z Friedrichshafen. Dzieło geniuszu. Jutro się oderwiemy, jutro wzlecimy ponad ściany klatki schodowej nas ściskające. Ale to chyba tylko imaginacje         Gdyż istotne jest życie. Namacalne jak  czas gdy dłoń ,…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 32

    Dobry wieczór , “where all that we see or seem is but a dream within a dream” – powędrowałem  głosem zdartym w ciemniejszą stronę nocy zawieszony niczym kruk nad mikrofonem  https://www.youtube.com/watch?v=ny7BM7wjYIc – Jakże odmienny czas, jakże senne  kroki doprowadziły mnie w to miejsce. Miejsce zawieszone  w połowie drogi do legendarnego dzwonu spalonej Notre Dame. Schody tu prowadzące nigdy się nie skończą, a mijane drzwi otwarte i zatrzaśnięte prosto w twarz wyginają się w czasie, a drogi , jeżeli są, prowadzą w nieznane.  Zakurzone biurko i puste drewniane krzesło. Edgar siada na nim podciągając poły czarnego surduta, choć krzesło nadal pozostaje puste. Kręcę pokrętła aparatury Marconiego , wskazówki zegarów drżą, lampy…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 31

    Sobotnie popołudnie, deszcz z ciężkich obłoków rozlewa krople po szklanym kloszu nad nami. Nasze ciała i myśli rozmazane w tej wilgoci  oplatającej.  Mało miejsca, ściśnięci własnymi porażkami, bezwartościowymi chorymi  sercami, spojrzeniami poniżej linii morza.  Jakiś, w zastępstwie profesora Fethera,  przyjezdny doktorek ze stolicy  mówi, że jeżeli byśmy wystarczająco mocno podskoczyli dostrzeglibyśmy promienie słońca ponad dachem przygniatających nas chmur, a nawet odległe gwiazdy. Kosmonauta się znalazł – myślę sobie – tanie chwyty, nie wystarczą gdy jesteś w Maison de Sante. https://www.youtube.com/watch?v=Mfb5K86mBRo Dzisiaj zajęcia grupowe. W firmie portretowej malujemy siebie nawzajem, plącząc pnącza realności z imaginacją, pnącza lęków i pragnień. Może Maison de Sante jest jedną wielką, bezgraniczną firmą portretową. Tu stając…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 30

    Umykam schodami mrocznie trwającymi wewnątrz objęć Notre Dame, co rozpostarła przede mną ramiona ścian. Umykam przed kurzem ulicy wirującym w wypalającym się słońcu. Każda drobina kurzu jak myśl czyjaś. Myśl przywierająca, mnie zatruwająca. Doktor Tarr jakoś nazywał ten stan tak szarpiący, ale nie pamiętam, może nie chcę pamiętać. Drzwi do pokoju, dziupli w wieży, otwarte, czyniąc się jasnym prostokątem na tle moich myśli. Przystaję, a klucz żelazny ciąży w dłoni zdziwiony jak i ja. Niepewnie przybliżam się w smugach napiętych myśli ogarniętych poczuciem fatalizmu. Zaglądam do środka dokładnie w chwili zawieszonej gdy igła gramofonu wchodzi nieskończenie w rowek płyty. https://www.youtube.com/watch?v=HOCE3MQMizU&list=PLcUug-pxfa-La0vMPS8L6lGbitBzXn1bo&index=64&t=0s Postać kobieca siedzi przy stole zagraconym  aparaturą Marconiego. Biel włosów…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 29

    Wracam jeszcze i jeszcze raz do podróży na południe, gdyż to droga jest celem, a każde miejsce tylko przystankiem. Kurierka w cztery konie, po nowoczesnemu resorowana, zgodnie z rozkładem tygodniowym podjechała pod bramę Maison de Sante. Woźnica na koźle. Konduktor zszedł z wysokości stanowiska swego, na biletach  cel sprawdził dokładnie. “Mezalians” odczytując z wysiłkiem sylabami. Pokiwał ze zrozumieniem głową i wytknął język. Widząc to na wszelki wypadek wręczyłem mu wizytówkę do doktora Tarr. Pomocnik, młode chłopie a już z wąsikiem po zamorsku, umiejscowił nasz kufer na tyle pojazdu. Na pomachanie chusteczką w bramie stanął osobiście Profesor Fether lekko spocony swoją wagą i  zapiętym pod szyję surdutem, Jerzy adorujący znów cień…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 28

    Powroty pozostawiają zawsze niedosyt. Kotłują w durnym łbie, że można było powiedzieć inaczej, zareagować inaczej, uśmiechnąć się czy wykrzywić się w innym grymasie scennie zawiłym. A nie tylko te splątane ręce,  spuszczony wzrok, język spierzchnięty milczeniem na wieży własnej co ceglanym murem otacza zewsząd.   Powroty wyciągają z perspektywy odległości już powstałej krzyk kamienia. Lecz za późno. Trzeba iść dalej. Także 21 czerwca drżącym głosem, sześć stóp pod ziemią ( może więcej), wśród przygwożdżonych do kamiennych ścian awangardowych wizji uśmiechniętej artystki.   Czując jak szkło okularów mgli się bezwiednie, pochłaniając w bieli świateł audytorium,  wykrztusiłem z siebie fragment dziennika i kilka wierszy. Ostatni wiersz, w myślach zadedykowałem pewnej kobiecie i pewnemu mężczyźnie,…