• TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 33

    Chwila ulotnej rzeczywistości dopadła mnie. Palce zaciśnięte na mikrofonie, krzesło uwiera. Więc jestem tu, na wieży Notre Dame, gdzie aparatura radiowa Marconiego drwi ze mnie zielonym okiem. Przez okno zaszłe szybą brudną  obserwuję podchodzenie do lądowania olbrzymiego sterowca. Lśni w umierającym  słońcu zasłaniając pół bezbożnego nieba, drugą zapewne zostawiając dla mnie. Podejrzewam że wyląduje gdzieś za murami Maison de Sante. Opada, już liny cumownicze pochwycone. Rozpoznaję LZ 127 Graf Zeppelin wyprodukowany przez wytwórnię Luftschiffbau Zeppelin GmbH z Friedrichshafen. Dzieło geniuszu. Jutro się oderwiemy, jutro wzlecimy ponad ściany klatki schodowej nas ściskające. Ale to chyba tylko imaginacje         Gdyż istotne jest życie. Namacalne jak  czas gdy dłoń ,…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 32

    Dobry wieczór , “where all that we see or seem is but a dream within a dream” – powędrowałem  głosem zdartym w ciemniejszą stronę nocy zawieszony niczym kruk nad mikrofonem  https://www.youtube.com/watch?v=ny7BM7wjYIc – Jakże odmienny czas, jakże senne  kroki doprowadziły mnie w to miejsce. Miejsce zawieszone  w połowie drogi do legendarnego dzwonu spalonej Notre Dame. Schody tu prowadzące nigdy się nie skończą, a mijane drzwi otwarte i zatrzaśnięte prosto w twarz wyginają się w czasie, a drogi , jeżeli są, prowadzą w nieznane.  Zakurzone biurko i puste drewniane krzesło. Edgar siada na nim podciągając poły czarnego surduta, choć krzesło nadal pozostaje puste. Kręcę pokrętła aparatury Marconiego , wskazówki zegarów drżą, lampy…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 31

    Sobotnie popołudnie, deszcz z ciężkich obłoków rozlewa krople po szklanym kloszu nad nami. Nasze ciała i myśli rozmazane w tej wilgoci  oplatającej.  Mało miejsca, ściśnięci własnymi porażkami, bezwartościowymi chorymi  sercami, spojrzeniami poniżej linii morza.  Jakiś, w zastępstwie profesora Fethera,  przyjezdny doktorek ze stolicy  mówi, że jeżeli byśmy wystarczająco mocno podskoczyli dostrzeglibyśmy promienie słońca ponad dachem przygniatających nas chmur, a nawet odległe gwiazdy. Kosmonauta się znalazł – myślę sobie – tanie chwyty, nie wystarczą gdy jesteś w Maison de Sante. https://www.youtube.com/watch?v=Mfb5K86mBRo Dzisiaj zajęcia grupowe. W firmie portretowej malujemy siebie nawzajem, plącząc pnącza realności z imaginacją, pnącza lęków i pragnień. Może Maison de Sante jest jedną wielką, bezgraniczną firmą portretową. Tu stając…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 30

    Umykam schodami mrocznie trwającymi wewnątrz objęć Notre Dame, co rozpostarła przede mną ramiona ścian. Umykam przed kurzem ulicy wirującym w wypalającym się słońcu. Każda drobina kurzu jak myśl czyjaś. Myśl przywierająca, mnie zatruwająca. Doktor Tarr jakoś nazywał ten stan tak szarpiący, ale nie pamiętam, może nie chcę pamiętać. Drzwi do pokoju, dziupli w wieży, otwarte, czyniąc się jasnym prostokątem na tle moich myśli. Przystaję, a klucz żelazny ciąży w dłoni zdziwiony jak i ja. Niepewnie przybliżam się w smugach napiętych myśli ogarniętych poczuciem fatalizmu. Zaglądam do środka dokładnie w chwili zawieszonej gdy igła gramofonu wchodzi nieskończenie w rowek płyty. https://www.youtube.com/watch?v=HOCE3MQMizU&list=PLcUug-pxfa-La0vMPS8L6lGbitBzXn1bo&index=64&t=0s Postać kobieca siedzi przy stole zagraconym  aparaturą Marconiego. Biel włosów…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 29

    Wracam jeszcze i jeszcze raz do podróży na południe, gdyż to droga jest celem, a każde miejsce tylko przystankiem. Kurierka w cztery konie, po nowoczesnemu resorowana, zgodnie z rozkładem tygodniowym podjechała pod bramę Maison de Sante. Woźnica na koźle. Konduktor zszedł z wysokości stanowiska swego, na biletach  cel sprawdził dokładnie. “Mezalians” odczytując z wysiłkiem sylabami. Pokiwał ze zrozumieniem głową i wytknął język. Widząc to na wszelki wypadek wręczyłem mu wizytówkę do doktora Tarr. Pomocnik, młode chłopie a już z wąsikiem po zamorsku, umiejscowił nasz kufer na tyle pojazdu. Na pomachanie chusteczką w bramie stanął osobiście Profesor Fether lekko spocony swoją wagą i  zapiętym pod szyję surdutem, Jerzy adorujący znów cień…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 28

    Powroty pozostawiają zawsze niedosyt. Kotłują w durnym łbie, że można było powiedzieć inaczej, zareagować inaczej, uśmiechnąć się czy wykrzywić się w innym grymasie scennie zawiłym. A nie tylko te splątane ręce,  spuszczony wzrok, język spierzchnięty milczeniem na wieży własnej co ceglanym murem otacza zewsząd.   Powroty wyciągają z perspektywy odległości już powstałej krzyk kamienia. Lecz za późno. Trzeba iść dalej. Także 21 czerwca drżącym głosem, sześć stóp pod ziemią ( może więcej), wśród przygwożdżonych do kamiennych ścian awangardowych wizji uśmiechniętej artystki.   Czując jak szkło okularów mgli się bezwiednie, pochłaniając w bieli świateł audytorium,  wykrztusiłem z siebie fragment dziennika i kilka wierszy. Ostatni wiersz, w myślach zadedykowałem pewnej kobiecie i pewnemu mężczyźnie,…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 27

    Wsłuchać się do ogłuchnięcia   Wpatrzeć się do oślepnięcia Wdyszeć się do beztchu w piersiach Wmyśleć do unicestwienia Ach, wykrwawić się – do Słońca! Kochać aż do obrzydzenia     – powiedział Rafał Wojaczek do mikrofonu na kilkadziesiąt godzin nim wyruszymy.         Miasto przyjęło to z obojętnością, zagonione stukotem dorożek o bruk, wozów węglowych, czarnych wołg na łasce kierowców w przekrzywionych czapkach z daszkiem. Zresztą z wysokości połowy drogi do legendarnego dzwonu Notre Dame wszystko wydawało się w dole obojętne, tak jak i my jesteśmy obojętni dla świata. Coś mówimy do mikrofonów okręconych pętlą wokół szyj, coś piszemy na skórze, rozdrapując się szkłem z rozbitych szyb przez…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 26

    W ostatnią niedzielę, jak co roku, odbyły się tak zwane “Drzwi otwarte  Maison de Sante” – Nie rozmawiam, chowam się – Panie de Cades, Pan wyjdzie spod stołu. – profesor Fether, próbował wyciągnąć mnie i usadzić na krześle – proszę. No… . – Siostra pomoże – zwrócił się do przechodzącej obok z tacą pełną pełzających owoców morza – No przecież tak nie można – sapał – co pomyślą szanowni goście, donatorzy, rodziny pensjonariuszy – Że też akurat dzisiaj, w „Dniu otwartych drzwi”, zebrało się Panu na reemisję, no wyłaź Pan – zasyczał. „Nie rozmawiam chowam się cichy zduszony strach pełznie zastawionym stołem szurającymi krzesłami skoczną muzyką” Podnosząc ręce do góry,…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 25

    W Maison de Sante spotkałem onegdaj człowieka, mniejsze o jego imię, nazwisko, wypalony na skórze numer identyfikacyjny , wszak każdy je ma i nic nie znaczą. Być może był to któryś z przyjaciół tak tłumnie zasiedlających niekończące się żerdzie w pokojach odosobnienia. A może w tym człowieku była cząstka każdego z nas. W każdym razie, od taki niepozorny w czarnym wytartym  garniturku jednego z wielu zakładów pogrzebowych w mieście. Biała koszula, czarny krawat, czarne mokasyny po 2.40 rubla za sztukę. Od wielu lat zajmował się otwieraniem i zamykaniem trumien. Czasami rozkopując Matkę Ziemię na sześć stóp użyźniał jej dzieci: korzenie traw, drzew, kwiatów a one w wdzięczności uśmiechały się do…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 24

    Wydaje  się, że minęły miesiące,  a może to tylko jedna bezgwiezdna noc.               Czy to ja wyszedłem z Maison de Sante, czy też Maison de Sante wyszło ze mnie opadając całunem na miasto? Czy okno w połowie drogi ku być  może nieistniejącym  dzwonom  obumarłej Notre Dame, jest oknem na wiecznie śniące miasto, czy to tylko moje obłąkane  spojrzenie ? Czy fale eteru opływające Wasze brzegi w kolejnych transmisjach, są próbą ocalenia, czy  uściskiem ręki najemnika?                 Zebrałem wszystkie zapisane  kartki “Dziennika obserwacji” przyklejane na murach kamienic, w korytarzach umysłu, karoseriach czarnych wołg.  W pokoju z oknem, gdzie…