• TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 51

    Dobry wieczór Pensjonariusze i Mieszkańcy Maison de Sante. Przemysław Gintrowski – “Karzeł” ( youtube) Karzeł dobiegł końca, przestałem kręcić korbą patefonu, wyprostowałem plecy, czyniąc się na powrót wyższym od pożółkłej tuby twórczo dźwiękowej wystawionej w oknie na znalezionym gdzieś taborecie. Przesunąłem palcami po ostatnich nutach ulatujących w ciemność nocy. Zaskrzypiały chłodem. Maison de Sante pode mną, pod ostatnim piętrem spalonej wieży Notre Dame spało, powodując bezsenność w moim śnie. Sen w śnie, tak to określił Doktor Tarr. Nie sądzę, wszak doświadczam tej rzeczywistości namacalnie z intensywnością wręcz maniakalną. – Nie masz pojęcia, jak ja czasem cierpię, zupełnie bez wyraźnego powodu.- słowami Atanazego Bazakbala odezwał się Karzeł odkładając na kant stołu…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 50

    Mówią mi, że od paru tygodni jakiś szaleniec, podobny do mnie, przy pomocy kinematografu objazdowego i przypadkowych ścian kamienic czynszowych wyświetla  projekcje swojej duszy. Są tacy, co na Boga martwego, są skłonni przysiąc, że on to ja, a ja to on, znaczy ten szaleniec.  Taka przysięga to poważna  sprawa, podobno,  więc może … siedząc tu, na dzwonnicy spalonej Notre Dame w otoczeniu aparatury nadawczej Marconiego, dokonałem nie świadom tego, jakiejś postnatalnej neurogenezy. Doktor Tarr, po wysłuchaniu z uwagą moich słów w tym temacie, zalecił ciaśniejsze związanie się kaftanem bezpieczeństwa. Żartowniś – pomyślałem, czyniąc jeszcze jeden supełek na wszelki wypadek. Bo przecież wypadki chodzą po ludziach. Z drugiej strony, czy ten…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 49 – “Edward”

    W krzywe sosny na pagórkach bije wiatr Smutno krzywym sosnom Taki wieczór choć rano nikt nie śpiewa choć rano idą chmury nisko drogą choć rano… Gdzie jesteś ty słoneczko Nie widzę ja ciebie ni pod strzechą ni na niebie ani wody wielkiej nie widzę tylko noc choć rano… Krzywe sosny na pagórkach rozdarł wiatr W krzywych sosnach płacze ktoś* – Edwardzie, Edwardzie – spojrzałem na mojego rozmówcę odstawiając wysuszoną, wyciśniętą do granic zatracenia szklankę. Litrowa butelka bimbru od Potęgowej zachwiała się opisując tym prostym gestem nasz stan. – Na zdrowie – przechylił, walnął o stół by powtórzyć flaszki taniec , by po chwili dodać I jeżeli spontaniczna to rzecz I…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 48 -“Tomasz”

    Dobry wieczór Koniec grudnia, specyficzny moment w czasie, specyficzny moment w pamięci. Atmosfera według upodobania, wiary i niewiary. Wczoraj, zaciągając spojrzeniem na otaczające mnie ściany w powierzonym mi przez doktora Tarr studiu, dostrzegłem nieregularność zaprawy tynkarskiej na sąsiadujących cegłach. Niby nic, przecież to oczywistość , ze mury nas otaczające sa niedoskonałe, jak my. Podszedłem, przesunąłem po chropowatości cegieł, naginając strukturę pajęczyn zaległych, nacisnąłem, ustąpiły nieprzewidywalnie lekko. Wysunąłem. W ciemnym otworze wielkości czterech dłoni, pokryte pyłem gwiezdnym metalowe pudełko. Otworzyłem. W środku, na wynalazku braci Lumiere nawinięta klisza filmowa. Zakręciłem korbą, mechanizm rozświetlił się żarówką bladą na przeciwległej ścianie. Pojawił się obraz, film. Po zaznaczeniu napis tytułowy głosił: “Z wnętrza” Tomasz…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 47 – “Emily”

    “Susan do trumny ubrała ciało zmarłej przyjaciółki we flanelową suknię, układając również kwiaty: cypripedium i fiołki przy szyi jako symbole wierności, a dwa kwiaty heliotropu na rękach jako symbol poświęcenia. Napisała też nekrolog-wspomnienie zmarłej, które najpierw ukazało się 18 maja 1886 w „Springfield Republican”” “Zgodnie z wolą poetki, jej biała trumna nie była wieziona, ale niesiona przez łąkę pełną jaskrów aż na lokalny cmentarz West Cemetery przy Triangle Street”   – O Emily, Emily. Zagubiona w czasie Emily Dickinson.   Czułam — przez Mózg przechodził Pogrzeb — Minuta po minucie Kondukt szedł — szedł — i deptał we mnie Butami zdolność czucia —   – Pamiętasz, w maju spotkaliśmy się…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 46

    W dniu 23 listopada roku nam miłościwie panującym, po tym jak nasz karawan zaprzęgnięty w cztery kare szkapy mijał  krzyże jasnogórskie, co by na wieczór w podziemiach krakowskich z bratnimi duszami przy szklance sznapsa zasiąść, otrzymaliśmy wiadomość, iż kurier w liberii Towarzystwa Pocztowego dostarczył długo oczekiwaną  przesyłkę. To przydługie zdanie nie jest początkiem podróży, którą Doktor Tarr w przebłysku swego  geniuszu nazwał terapią “wyjścia z cienia”. To raczej kropka w monologu szaleństwa, jedna z wielu, podsumowanie być może pewnego etapu. Początek sięga spojrzeniem w trzy lata wstecz, gdy bardziej z ciekawości, a może z podszeptu drzemiącej od zawsze podświadomości otworzyłem drzwi do “Ciemnej Strony Sztuki – Dark Side of Art.”…

  • TRANSMISSION- BLOG

    TRANSMISSION 45 – ZAPROSZENIE NA MEZALIANS FEST VOL.3

    Stuk, puk, puk, stuk Niespodziewanie dla samego mnie odgłosy dochodziły za listopadowego okna wieży Notre Dame. Tej w samotności grożącej niebu stercie kamieni połączonych dawno zapomnianą wizją pradawnych budowniczych ruin. Stuk, puk, puk, stuk Rozległo się w tym małym jedynym pokoju rozgłośni radiowej umiejscowionej na ostatnim stopniu krętych schodów. Powyżej wśród zmurszałych cegieł i nadpalonych belek wznosiło się już tylko wspomnienie schodów do legendarnego dzwonu, który kiedyś obwieści mieszkańcom i pensjonariuszom Maison de Sante coś istotnego … Niestety nikt już nie pamiętał co. Drewniane dwa krzesła, stół, aparatura Marconiego do wysyłania fal radiowych, srebrny mikrofon. To wszystko przepisane mi przez Doktora Tarr i Profesora Fethera w ramach terapii zajęciowej, po…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 44

    Maison … Maison de Sante słyszysz mnie? – Idę  przygnieciony do czarnoziemu aparaturą nadawczą Marconiego wyrwaną ze ściany, kable ciągną się za mną nasączając kałuże elektrycznością, srebrny mikrofon przy ustach drży w chłodzie, wysoka antena strofuje mijane konary powyginanych drzew. Mój głos w ciszy nagrobnych alei, liści martwych, pod butami błota żyznej ziemi. Wszedłem przez cmentarną bramę, nad którą Chrystus rozłożył bezradnie ramiona. Nie ma jeszcze płomyków na grobach i ściętych kwiatów. – Maison de Sante słyszysz mnie? – zapytałem cisze. Kto z was kopie mój grób? głęboki na dwa metry – jak bym miał powstać gdy padnę wąski na metr – by nie rozpierała mnie radość wschodów słońca długi…

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 43

    “Falami eteru opowiem sen wyśniony na jawie, choć Ty leżąc obok spuszczasz kurtynę zawstydzonych rzęs, nie przeczuwając nawet, że jesteś jedynym ocaleniem.”  Darko de Cades ( “Dziennik obserwacji” , rozdział V)     Splątanego dławiącym strachem zaplącz mnie inaczej zaplącz pensjonariuszki warkoczami błękitnymi oczami uśmiechnij się niewinnie widzę równo maszerujące tłumy flagi narodowego obłędu gapy szybujące coraz niżej guzik koszuli ramiączko spódniczka w szkocką kratę kiedy zaczną strzelać będę pisać tobą sen         zsunę białą koszulę w trawę wietrznie falującą przesunę po krawędzi rozświetlonej słońcem róży krople rosy uniesiesz wtedy zapach smakiem mi do ust                        …

  • TRANSMISSION- BLOG

    Transmission 42

    Cembrowinami studni bezdennej zapadam – zapadasz kręgi oraz dotykiem chłodniejsze szorują milczeniem – mów do mnie, mów dłonie plecy język starte o kamień – chwyć moją dłoń. łańcuch z kołowrotka złudzeń ciąży bezdennie bezdennie a woda miękka taka zimna … – Nie! It’s so cold in Alaska! – wdarły się we mnie usta z rzeki rwącej gdzieś przede mną przepływającej. Nade mną, nad topielcem sinym, usta rozchylone. A może usłyszałem … a może akt życia mi darowanego w jakimś oknie, drzwiach uchylnie czekających na powrót tego co wyszedł, co zgubił się w mieście malowanym iluzjami przez pragnienia tych co ukryci pod maskami w tańcu chocholim snują spękanych luster opowieści. Usłyszałem…